Premier Donald Tusk zlikwidował dzisiaj komisję ds. badania rosyjskich i białoruskich wpływów, więc jak można ocenić, dla odwrócenia tematu, wybrał się do TVN24, gdzie rzucał dosyć nośnymi hasłami. Zapytany był m.in. o to, jak widzi przyszłość polityczną Radosława Sikorskiego, który w wyniku rekonstrukcji rządu został wicepremierem, jak również kandydata KO na prezydenta Rafała Trzaskowskiego.
Choćby dzisiejszy sondaż zaufania do polityków pokazuje, że pan prezydent Rafał Trzaskowski jest osobą dużego zaufania publicznego i przed nim jeszcze na pewno niejedno zadanie. Ja nie jestem od definiowania czy prognozowania przyszłości innych ludzi, bo ja mam swoją robotę
- ocenił Tusk.
Jak zauważył szef rządu, Trzaskowski przez kolejne cztery lata będzie sprawował urząd prezydenta Warszawy. "Nie chcę, żeby to zabrzmiało arogancko, mam wielki szacunek i wielką sympatię dla Rafała Trzaskowskiego, ale ja się w tej chwili nie zajmuję planowaniem jego przyszłości" – zaznaczył Tusk.
Ale na pytanie o Sikorskiego premier odpowiedział: „zająłem się i zaplanowałem”. "To znaczy moja propozycja została przyjęta jako dość oczywista i przyjęta także przez liderów innych partii. Byli trochę zaskoczeni, ale nie kwestionowali tego, żeby Radosław Sikorski został wicepremierem w moim rządzie" – powiedział Tusk.
Premier zapytany o to, czy jest jednym z tych liderów partii albo krajów, którzy nie przygotowali następcy w swoje miejsce, odparł, że skupia się przede wszystkim na własnych zadaniach. Jak dodał, chce mieć przy sobie człowieka, który wnosi wartość dodatkową, ma w sobie siłę i kompetencję, a te w przypadku Sikorskiego są „bezdyskusyjne”.
Czy to będzie ktoś, kto mnie zastąpi? Wszystko jest możliwe
– zaznaczył premier. Na pytanie, czy Sikorski może go zastąpić jeszcze w tej kadencji, Tusk zaznaczył, że „w słowie wszystko zawiera się »wszystko«”.