Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Sędziowie podjęli walkę z oszczerstwami ministra. Argument prawa w kontrze do argumentu siły

Minister Waldemar Żurek i jego przyboczni notorycznie obrażają sędziów. Zwłaszcza gdy zapadają orzeczenia niepodobające się politykom koalicji 13 grudnia. Wtedy sięgają po rozmaite obelgi. Nawet w oficjalnych komunikatach. Do niedawna podobne ataki pozostały niemalże bezkarne. To się powoli, ale konsekwentnie zmienia. Reaguje także Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Minister postąpił w stosunku do mnie w sposób bezprawny i jest to wyraz mojej niezgody” – mówił w lipcu 2025 roku portalowi Niezależna.pl sędzia Jacek Przygucki, który pozwał Skarb Państwa za działania ówczesnego ministra sprawiedliwości Adama Bodnara. Chodziło przede wszystkim o treść komunikatu o odwołaniu z funkcji prezesa Sądu Okręgowego w Suwałkach. Proces toczył się w Warszawie, a po ponad roku zapadł nieprawomocny wyrok. Zgodnie z nim szef resortu – teraz już Waldemar Żurek – będzie musiał przeprosić Przyguckiego.

Z kolei sędzia Konrad Mielcarek stanowczo zareagował, gdy Żurek publicznie go obrażał, bo wydał orzeczenie o przyznaniu listu żelaznego Marcinowi Romanowskiemu. „Granica dopuszczalnej krytyki zostaje przekroczona wówczas, gdy przedstawiciel władzy wykonawczej personalnie dezawuuje sędziego z powodu treści wydanego przez niego orzeczenia, przypisuje mu pozaprawne motywy działania i sugeruje związki polityczne mające rzekomo determinować treść rozstrzygnięcia” – stwierdził sędzia Mielcarek.

„Reżim słabnie”

– Sędziowie nabierają odwagi. Wskutek wzmagającej się presji, ale też widocznych oznak słabości władzy politycznej. Reżim słabnie. Dobitnie pokazało to słynne już nagranie z posiedzenia Krajowej Rady Prokuratorów, gdy kolejne osoby odmawiały Waldemarowi Żurkowi – ocenia sędzia Łukasz Piebiak, prezes stowarzyszenia „Prawnicy dla Polski”. – Zapadają rozstrzygnięcia korzystne dla sędziów, czy to w trybunałach międzynarodowych, czy w sądach krajowych. To ośmiela kolejne osoby poszukujące ochrony prawnej.

Szczególnie mocno atakowani są ci, którzy mają odwagę bronić niezależności sędziów. Warto przypomnieć postanowienie sędziego Dariusza Łubowskiego, który w uzasadnieniu obecną sytuację w Polsce określił: „kryptodyktatura”. Zaznaczył również, że w wymiarze sprawiedliwości dochodzi do „sędziowskiego apartheidu”. Natychmiast sam doświadczył szykan.

– Te orzeczenia wprawdzie nie dotyczyły bezpośrednio sędziów, ale pokazały, że sądy stać – jeżeli mają rację – na opór – tłumaczy członek Krajowej Rady Sądownictwa. – Każde takie zwycięstwo daje do myślenia kolejnym, których Żurek czy inny funkcjonariusz reżimu obrazi. Decydują się powiedzieć „dość”. 

Dwa tryby ETPCz?

– Szereg sędziów złożyło liczne skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka – potwierdza sędzia Kamila Borszowska-Moszowska z prawniczego stowarzyszenia „Veritas et Ius”.

Dotyczą one rozmaitych wątków, na przykład odwołania z funkcji prezesów sądów lub rzeczników dyscyplinarnych, uchylania wyroków z powodu rzekomo wadliwego składu orzekającego, aż po naruszenia dóbr osobistych. Najnowsza sprawa: w ubiegłym tygodniu ETPCz zakomunikował polskiemu rządowi przyjęcie skargi sześciu sędziów, m.in. Piotra Schaba, Przemysława Radzika, Zygmunta Drożdżejki. – Niestety, bulwersuje tempo rozpoznawania przez ETPCz niektórych skarg. Ta dotycząca dopuszczenia do orzekania osób uważających się za sędziów Trybunału Konstytucyjnego (Dziurda i inni) przebiegła ekspresowo, a sędzia Schab został z funkcji bezprawnie odwołany ponad dwa lata temu i dopiero teraz Trybunał się nią zajmie. Inne czekają równie długo – tłumaczy. 

Sprzeciw!

– Spór o reformę sądownictwa w Polsce wszedł w nową fazę. Tym razem nie chodzi już o kwestionowanie statusu sędziów powołanych po 2018 roku, lecz o ich odpowiedź na działania dyskryminujące – uważa dr Monika Smusz-Kulesza, prezes Ogólnopolskiego Zrzeszenia Sędziów „Aequitas”. 

Mowa o sprawie Izabela Szumniak przeciwko Polsce (i z nią połączonych), którą ETPCz zakomunikował rządowi w czerwcu br. – Pięciu sędziów powołanych w latach 2019–2023 kwestionuje rozstrzygnięcia podważające skutki ich powołań jako naruszające ich prawa, reputację zawodową oraz możliwość wykonywania funkcji sędziego. W kilku postępowaniach Sąd Najwyższy uchylił orzeczenia wydane z udziałem skarżących sędziów, uznając, że skład sądu był wadliwy ze względu na sposób ich powołania przy udziale nowej KRS. Sprawy zostały przekazane do ponownego rozpoznania. Skarżący nie mieli możliwości zaskarżenia tych rozstrzygnięć Sądu Najwyższego – wyjaśnia sędzia Smusz-Kulesza. – Znaczenie tej sprawy wykracza daleko poza indywidualne interesy uczestników postępowania. Po raz pierwszy w tak wyraźny sposób przedmiotem analizy staje się pytanie, czy sędziowie powołani przy udziale KRS powołanej na podstawie ustawy znowelizowanej w 2017 roku mają prawo oczekiwać ochrony przed działaniami, które godzą w ich pozycję zawodową i dobre imię – podkreśla pani prezes „Aequitas”. – Trybunał zmierzy się zatem z koniecznością odpowiedzi na pytanie, czy ochrona sędziów dotyczy wszystkich sędziów powołanych zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami bez względu na ich rzeczywiste lub domniemane sympatie polityczne, czy też przywilej ten dotyczyć ma tylko wybranej grupy sędziów, tzw. naszych sędziów – jak ujmują to wielokrotnie politycy rządzącej koalicji.

Zwraca również uwagę na podobieństwa do sprawy… Żurek przeciwko Polsce. – W tamtym przypadku skarżący przekonywał, że działania władz wobec niego miały charakter represyjny i były związane z zajmowanym stanowiskiem w debacie publicznej. Trybunał przyznał mu rację, podkreślając znaczenie ochrony sędziów przed działaniami mogącymi wywoływać „efekt mrożący”. Dzisiaj te same argumenty leżą po stronie sędziów nominowanych po 2018 roku, którzy są oceniani nie przez pryzmat jakości swojej pracy, lecz wyłącznie przez okoliczności nominacji – tłumaczy dr Smusz-Kulesza. 

Wróg nr 1

Niewątpliwie wśród najbardziej represjonowanych sędziów w Polsce jest Przemysław Radzik. Nie chodzi nawet o uniemożliwienie pełnienia dotychczasowych funkcji – on wręcz stał się „wrogiem nr 1” dla ministrów sprawiedliwości rządu Donalda Tuska i działaczy Iustitii. – Od chwili objęcia rządów przez koalicję 13 grudnia jestem celem nieustannych bezprawnych działań władzy publicznej. Spowodowało to, że w kilku wypadkach zdecydowałem się wystąpić na drogę sądową – mówi „GP” sędzia Radzik, który w zeszłym tygodniu został – razem z sędziami Piotrem Schabem i Michałem Lasotą – zawieszony przez Żurka w czynnościach orzeczniczych. 

Jeden z pozwów dotyczył ministra sprawiedliwości za komunikat o charakterze defamacyjnym. Drugi sędziego Dominika Czeszkiewicza, dyrektora departamentu MS. – Na łamach „Rzeczpospolitej” groził mi wybiciem zębów. Trzeci pozew był przeciwko partii politycznej Platforma Obywatelska, która zamieściła spot wyborczy, gdzie ukazano mnie na tle Putina – przypomina. Minęły lata i żaden proces się nie rozpoczął. – Jest widoczne, że sędziowie z uwagi na moje nazwisko nie chcą orzekać. Sprawiedliwość traci, ja tracę, zyskują tylko ci, którzy dopuścili się naruszeń mojego dobrego imienia i tchórzliwie uciekają przed wymiarem sprawiedliwości – dodaje. 

Sędzia Radzik skierował również dwie skargi do ETPCz. – Dopiero po ponad dwóch latach od złożenia pierwszej  poinformowano mnie, że sprawie nadano bieg. Równocześnie jednak zadano dodatkowe pytania, czego właściwie się nie spotyka. Uważam, że to swego rodzaju furtka do odrzucenia skargi – tłumaczy. – Trybunał jest związany swoimi wcześniejszym orzeczeniami, a rozstrzygał na korzyść wiceprezesów odwołanych za czasów Zbigniewa Ziobry ze względu na brak drogi odwoławczej. Trudno więc będzie wydać sprzeczne z tym orzeczenie, ale sądzę, że znajdzie się jakiś pretekst. Widoczne są bowiem w ETPCz wpływy obecnie rządzących w Polsce. 

Dylemat sędziów

Dość długo duża grupa sędziów miała – i chyba nadal ma – wątpliwości, czy należy się zwracać do ETPCz, który przecież nie może ingerować w ustrój sądownictwa w Polsce. – Z drugiej strony, jest trybunałem mającym chronić prawa człowieka. Także sędziów, a do ich naruszeń ze strony ministra sprawiedliwości, wcześniej Adama Bodnara, teraz Waldemara Żurka, dochodzi notorycznie. Chociażby prawa do pracy, godności… – tłumaczy sędzia Borszowska-Moszowska, która również zapowiedziała podjęcie takich kroków. – Konieczne jest bowiem skuteczne działanie. Większa liczba skarg pozwoli uświadomić sędziom ETPCz, że problem w Polsce jest realny i nie dotyczy jednej czy dwóch osób. Władza systemowo degraduje sędziów, wszczyna przeciwko nim bezpodstawne postępowania dyscyplinarne.

Ogromnym błędem – zdaniem sędzi Borszowskiej-Moszowskiej – był brak zdecydowanej reakcji, gdy doszło do pierwszych szykan. – Nieliczni sędziowie postanowili walczyć nie tylko o dobro wymiaru sprawiedliwości, ale nawet o własne dobre imię. Większość wolała się nie wychylać. Niestety, nadal tak jest. To spory problem. Gdyby była zdecydowana postawa tylko osób powołanych po 2018 roku, czyli trzech/czterech tysięcy sędziów, to aparat państwa zapewne nie pozwoliłby sobie na niektóre działania. Niestety, bierność rozzuchwaliła. Eskalacja w wykonaniu ministra Żurka jest tego skutkiem – oceniła rzecznik „Veritas et Ius”.

A był sędzią…

W komentarzach Żurka, ale i oficjalnych komunikatach resortu sędziowie wielokrotnie są bezpardonowo obrażani. Często, gdy wydają orzeczenie, które nie podoba się władzy. To rujnuje szczątki autorytetu wymiaru sprawiedliwości, bo przecież sytuację obserwują strony toczących się postępowań. – Dlatego tak smutnym przypadkiem jest Waldemar Żurek. Niezależnie od tego, jak go oceniamy, a ja jak najgorzej, to przez przeszło 20 lat był orzekającym sędzią. Gdy jednak chodzi o ataki podważające zasadę niezawisłości sędziowskiej, wprowadził je na niespotykany dotąd poziom – podkreśla sędzia Piebiak. – Odsądzany przez rządzących od czci i wiary Zbigniew Ziobro czy nawet przedstawiciel tej koalicji Adam Bodnar nie pozwalali sobie na tak ordynarne postępowanie, a w przeciwieństwie do Żurka nie byli sędziami. 

Jest niepojęte, jak się zachował minister sprawiedliwości względem sędziego Mielcarka, jak zaatakował niezawisłość sędziowską. Dobrze więc, że pod presją opinii publicznej KRS zajmie się skandaliczną sprawą. Oczywiście wiem, jak się ona zapewne zakończy, ale to również symptom, że nie dało się tego przemilczeć

–  tłumaczy członek Krajowej Rady Sądownictwa.

Ten artykuł i wiele innych przeczytacie w tygodniku "Gazeta Polska". Nowy numer w sprzedaży od środy 21 października 2026 r. Tygodnik "Gazeta Polska" dostępny jest w wygodnej prenumeracie cyfrowej. Sprawdź ofertę prenumeraty cyfrowej TUTAJ » prenumerata.swsmedia.pl oraz pod numerem telefonu 605 900 002 lub 501 678 819.                                 
Źródło: Gazeta Polska

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka