Demonstracja rolników w stolicy Polski, Warszawie, wywołała zaniepokojenie w rządzących kręgach. Premier Donald Tusk, widząc narastającą falę niezadowolenia wobec "Zielonego Ładu" i dołączające do protestu kolejne grupy społeczne, zdecydował się na bezpośrednie zaangażowanie w celu rozładowania napięcia. Jakie zmiany w polityce rządowej mogą wyniknąć z tej sytuacji? Jakie są główne zarzuty rolników i innych zawodów solidaryzujących się z ich sprzeciwem? Tygodnik "Gazeta Polska" przedstawia obszerną relację z wydarzeń, które mogą mieć dalekosiężne konsekwencje dla kierunku polityki krajowej.
Protesty rolników, transmitowane przez Telewizję Republika, skupiają się na sprzeciwie względem importu produktów rolnych z Ukrainy oraz polityki "Zielonego Ładu". Demonstrujący podkreślają nielogiczność stawiania tak wysokich wymagań środowiskowych przy jednoczesnym wpuszczaniu na rynek UE produktów, które nie spełniają norm unijnych. Zwracają oni uwagę na dysproporcję w emisji dwutlenku węgla przez Europę w stosunku do świata oraz na brak konsekwencji w działaniach Komisji Europejskiej.
Nie tylko rolnicy odczuwają skutki obecnej polityki. Dołączają do nich myśliwi, górnicy, pracownicy energetyki, a także leśnicy, martwiący się o przyszłość swoich branż. Obawy te nasilają się w obliczu nadchodzących podwyżek cen prądu, które mogą sięgnąć nawet 60%.
Kwestia jedności wśród protestujących jest traktowana jako kluczowa. Ostatnia manifestacja w Warszawie pokazała siłę i determinację rolników, co przyciągnęło uwagę i wsparcie Solidarności z Piotrem Dudą na czele. Wzmocnienie tego frontu może być znaczące dla dalszego rozwoju sytuacji.
Pełna treść tekstu dostępna jest w najnowszym wydaniu tygodnika "Gazeta Polska"
W najnowszym numerze @GPtygodnik:
— Kluby "Gazety Polskiej" (@KlubyGP) March 5, 2024
Jacek @Liziniewicz ujawnia kulisy rolniczego protestu, podkreślając, że premier Donald Tusk sam zabrał się za ich rozbrajanie.
więcej »» https://t.co/cDHOxCll90