Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

"Niebezpieczny efekt mrożący". Prokuratorzy nie mogą się bać nazwisk oskarżonych polityków

Prokurator Jan Drelewski oskarżył o łapówkarstwo Sławomira Nowaka, bliskiego współpracownika premiera Donalda Tuska. Za to spotykają go rozmaite represje. Prokuratura w Zielonej Górze wszczęła nawet śledztwo, w którym Nowak otrzymał status pokrzywdzonego. – Niepozbawione podstaw są formułowane w przestrzeni publicznej opinie, że nie chodzi o to jak, a o to, przeciwko komu prowadził postępowanie – mówi „Gazecie Polskiej” Dariusz Barski, legalny szef Prokuratury Krajowej.

Gdy po oskarżeniu wpływowego polityka prokurator staje się przedmiotem czynności dyscyplinarnych, a następnie jego działania trafiają pod lupę śledczych, nie jest to już sprawa personalna jednego prokuratora. To test dla całego państwa – czy prokurator ma być niezależnym oskarżycielem, kierującym się wyłącznie prawem i dowodami, czy urzędnikiem, który przed podjęciem decyzji procesowej powinien najpierw sprawdzić polityczny życiorys osoby, której ta decyzja dotyczy

– ocenia sędzia Franciszek Michera, były prokurator z Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej.

Zdumiewające śledztwo

Jan Drelewski jest prokuratorem, który od lat prowadzi śledztwa dotyczące najpoważniejszych przestępstw, a wielu oskarżanych przez niego gangsterów trafiło za kraty. Był też autorem aktu oskarżenia przeciwko m.in. Sławomirowi Nowakowi, który usłyszał zarzuty popełnienia licznych przestępstw korupcyjnych. Proces w głównym wątku (tzw. ukraińskim) cały czas się toczy przed Sądem Okręgowym w Warszawie. 

Po przejęciu władzy przez koalicję 13 grudnia prokuratora Drelewskiego spotykają jednak represje za działania podczas śledztwa przeciwko dawnemu bliskiemu współpracownikowi premiera Donalda Tuska. Przybierają one co rusz nowe formy.

Jak ujawnił portal Niezależna.pl, Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze wszczęła śledztwo będące efektem zawiadomienia złożonego kilka miesięcy temu przez Nowaka.

„Zostało wszczęte w dniu 18.09.2026 r. w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego” – poinformowała prokurator Ewa Antonowicz, rzecznik zielonogórskiej prokuratury. „Zawiadamiający – pokrzywdzony został przesłuchany osobiście przez prokuratora prowadzącego postępowanie”.

To oznacza, że w tej sprawie Nowak otrzymał status pokrzywdzonego.

Podwójne standardy

Sytuacją zdumiony jest prokurator Dariusz Barski – legalny, o czym wielokrotnie orzekał Sąd Najwyższy, szef Prokuratury Krajowej.

– Taka decyzja niewątpliwie wzbudza duże kontrowersje w kontekście podwójnych standardów funkcjonujących w prokuraturze. Z jednej strony mamy zdarzenie bez precedensu, gdzie premier ujawnia na forum Sejmu fragmenty z prokuratorskiego protokołu przesłuchania Przemysława Krala, wymierzone w oponentów politycznych oraz prezydenta RP. Robi to w sytuacji, gdy brak jakiejkolwiek informacji, czy te relacje (nie wiadomo nawet, w jakim charakterze Kral był przesłuchany) były w jakikolwiek sposób weryfikowane co do ich wiarygodności. Co niezwykle istotne, Przemysław Kral jest aktualnie oskarżony przed sądem o tworzenie fałszywych dowodów (art. 235 kk) i fałszywe oskarżenia (art. 234 kk) w związku z tą samą działalnością, a jego obrońca i jednocześnie poseł rządzącej koalicji publicznie powiązał obronę Krala z realizacją swoich celów politycznych i rozliczaniem poprzedniej władzy

– podkreśla. 

– Z drugiej strony wszczyna się śledztwo z zawiadomienia Sławomira Nowaka, byłego szefa gabinetu obecnego premiera, wymierzone w autora aktu oskarżenia przeciwko niemu. Nie znam powodów, dla których prokuratura uznała, że zachodziło uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa. Należy jednak podkreślić, że w tej sprawie sądy różnych instancji miały obowiązek badania podstaw stosowania środków zapobiegawczych co do wszystkich przedstawionych Sławomirowi Nowakowi zarzutów i zawsze uznawały, że materiał dowodowy uprawdopodabnia ich stosowanie. Kierowane przez obronę wnioski o umorzenie postępowania nie znajdowały także aprobaty u osób aktualnie kierujących prokuraturą. Pamiętajmy, że materiał dowodowy w tej sprawie w żaden sposób nie uległ zmianie – wyjaśnia prokurator Barski.  

Ostrzeżenie dla prokuratorów

– Całość tych zdarzeń rodzi pytanie, którego nie wolno przemilczeć: jaki sygnał otrzymują dziś inni prokuratorzy? – komentuje sędzia Michera, który zwraca uwagę, że represje dotknęły prokuratora Drelewskiego po zmianie układu politycznego. – Nawet jeżeli każde z tych działań z osobna przedstawiane jest jako mające podstawy prawne, ich sekwencja tworzy niezwykle niebezpieczny efekt mrożący. Nie trzeba przecież wydawać prokuratorom polecenia: „Nie ścigajcie ludzi wpływowych”. Wystarczy pokazać im, co może spotkać kolegę, który prowadził taką sprawę.

– Nie zmienia tego fakt, że sąd prawomocnie umorzył tzw. polski wątek sprawy Nowaka. Kontrola sądowa aktu oskarżenia jest istotą procesu karnego. Nie wynika z niej automatycznie, że prokurator, którego oceny sąd nie podzielił, dopuścił się przestępstwa. Odpowiedzialność karna wymaga wykazania znamion konkretnego czynu zabronionego, a nie jedynie odmiennej oceny materiału dowodowego. Dlatego sprawa Drelewskiego znacznie wykracza poza jego osobę. Chodzi o granicę, której państwo prawa nie powinno przekraczać

– przestrzega członek stowarzyszenia „Prawnicy dla Polski”.

– Jeżeli skutkiem takich działań będzie przekonanie prokuratorów, że postawienie przed sądem człowieka posiadającego polityczne zaplecze może po latach oznaczać problemy dla samego oskarżyciela, efekt będzie katastrofalny dla wymiaru sprawiedliwości. Nie potrzeba wtedy żadnych telefonów, instrukcji ani poleceń. Mechanizm autocenzury zrobi wszystko sam. Prokurator zacznie się zastanawiać nie tylko nad tym, co wynika z akt, lecz także nad tym, kogo ma przed sobą i kto może go później chronić – ocenia sędzia Michera. – A prokuratura, w której śledczy zaczynają bać się nazwisk bardziej niż naruszenia prawa, przestaje być naprawdę niezależna. Dlatego sprawa Jana Drelewskiego nie jest wyłącznie jego sprawą. Jest ostrzeżeniem dla całej prokuratury – i właśnie dlatego wymaga tak szczególnej uwagi opinii publicznej – dodaje.

Efekt mrożący

O zielonogórskim śledztwie głośno zrobiło się w całej Polsce. Jakie mogą być skutki? 

– Prokurator, prowadząc śledztwo, powinien kierować się swoją wiedzą, w szczególności (choć im szersza, tym lepiej): prawniczą, kryminalistyczną z zakresu medycyny sądowej i doświadczeniem zawodowym. Nigdy na jego decyzje nie powinny mieć wpływu status czy pozycja uczestników postępowania. Gdy jednak taki „ustosunkowany” uczestnik postępowania usiłuje na nie wpływać w sposób inny, niż przewidują to procedury, prokurator powinien otrzymać wsparcie ze strony przełożonych

– stwierdza prok. Barski.

Podkreśla przy tym: – Prokuratorzy nie żyją jednak w próżni i tego rodzaju sytuacje mogą wywołać tzw. efekt mrożący. Sprawa ta może niestety mieć destruktywny wpływ na funkcjonowanie prokuratury. Nie jest niczym nowym, że podejrzani czy oskarżeni kierują zawiadomienia przeciwko prokuratorom, którzy prowadzą ich sprawy. Rzecz w tym, że decyzje prokuratora Drelewskiego zostały wielokrotnie pozytywnie zweryfikowane przez sądy różnych instancji. 

– Niepozbawione podstaw w tym kontekście są formułowane w przestrzeni publicznej opinie, że nie chodzi o to jak, a o to, przeciwko komu prowadził postępowanie. Prokuratura często szeroko informuje o swych działaniach. Myślę, że wysoce interesujące – szczególnie dla prokuratorów, a także opinii publicznej – byłoby publiczne uzasadnienie decyzji o wszczęciu śledztwa w tej sprawie – zaznacza szef Prokuratury Krajowej.

Czy zaistniała sytuacja może wpłynąć na przebieg procesu w „wątku ukraińskim” z Nowakiem na ławie oskarżonych? – Nie ma ku temu jakichkolwiek podstaw, ale rzeczywistość mnie ostatnio mocno zaskakuje – stwierdza prokurator Barski.

Jeszcze dyscyplinarka?!

Trzeba również pamiętać, że swoje działania od kilku miesięcy prowadzi rzecznik dyscyplinarny prokuratora generalnego. 27 maja 2026 roku wszczęte zostało postępowanie wyjaśniające. To pokłosie zawiadomienia Michała Mistygacza, szefa warszawskiej prokuratury okręgowej, który domagał się dyscyplinarki dla Drelewskiego. 

„Na obecnym etapie postępowania gromadzony jest materiał dowodowy mający na celu ustalenie, czy zachodzą podstawy do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego w trybie art. 154 § 2 ustawy – Prawo o prokuraturze. Decyzja w tym przedmiocie jeszcze nie zapadła” – poinformowała „Gazetę Polską” prok. Anna Adamiak, rzecznik prokuratora generalnego. 

„Z uwagi na niejawny charakter czynności podejmowanych przez Rzeczników Dyscyplinarnych Prokuratora Generalnego – brak jest możliwości udzielenia informacji na temat przedmiotu i wyników czynności wstępnych i wyjaśniających podejmowanych wobec prokuratorów i asesorów (…) Postępowanie dyscyplinarne toczy się jawnie na etapie postępowania przed sądem dyscyplinarnym”.     

Źródło: Gazeta Polska

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka