Dziś ujawniono, że posłanka Koalicji Obywatelskiej Małgorzata Pępek miała w szpitalu w Żywcu wykonane badanie bez kolejki - zapisana została przez... koleżankę z Koalicji Obywatelskiej pracującą w szpitalu. Kiedy szpital poinformował posłankę, że nie rozliczy badania z NFZ, ta zaczęła krytykować władze placówki, m.in. w poselskich interpelacjach.
Jak tłumaczy się Małgorzata Pępek? Polityk KO zabrała głos i... potwierdziła ustalenia zero.pl, skarżąc się, że prowadzona jest na nią "nagonka".
Zwyczajnie umówiłam się na gastroskopię, ponieważ lekarz rodzinny skierowanie mi wypisała i chciałam to badanie zrobić. Poprosiłam koleżankę, która pracuje w szpitalu, żebym nie musiała jeździć do tego szpitala i się rejestrować, o rejestrację. Ona to zrobiła, czekałam w kolejce. I taki telefon otrzymałam, że zwalnia się termin, ktoś zrezygnował, w sobotę żebym przyszła na badania. Przyszłam na badanie, zrobiłam gastroskopię
– stwierdziła posłanka Pępek w rozmowie z Polsatem News.
"Nagle w poniedziałek działy się rzeczy niesympatyczne, wzywano moją koleżankę do pani dyrektor, straszyła ją pani dyrektor, że ją zwolni. Pani, które były w rejestracji również miały nieprzyjemności. Jakieś niepoważne zachowanie, ja nikogo nie chciałam urazić. Nikomu nie chciałam zrobić żadnego problemu. Przyszłam grzecznie i tyle" - dodała polityk KO.
Hahahaha Pępek na gorąco skomentowała sprawę:
— chrzanik (@chrzanikx) June 23, 2026
„Zwyczajnie umówiłam się na gastroskopie i poprosiłam koleżankę, która pracuje w szpitalu o rejestrację i ona to zrobiła i czekałam w kolejce i otrzymałam telefon że zwolnił się termin bo ktoś zrezygnował”
XDDDDDDDD pic.twitter.com/D0qdqRNpqX