Wiceszef MSZ w TVP 1 w kontekście trwającej wojny na Ukrainie był pytany, czy już nie spowszechniała. Przydacz przyznał, że istnieje takie ryzyko, i kolejne informacje z przebiegu walk nie są już tak oburzające, jak było to w lutym czy marcu, szczególnie jeśli chodzi o państwa oddalone od naszego regionu. Podkreślił jednocześnie, że "polska dyplomacja aktywnie walczy o to, by na świecie ta wojna nie powszedniała".
W tym kontekście wskazał, że niedawno wrócił z podróży do Azji.
- Świat, zwłaszcza azjatycki, widzi kryzys na horyzoncie - żywnościowy, kwestie energetyczne, inflacyjne, i wie w dużej części, jaka jest tego przyczyna. Z jednej strony wychodzenie z postcovidowego kryzysu, a z drugiej strony wojna na Ukrainie. Niestety dezinformacja rosyjska zbiera bardzo duże żniwo w Azji
- powiedział.
Podkreślił jednocześnie, że z tego względu "tym bardziej powinniśmy być tam obecni, tłumaczyć, jakie są przyczyny tego kryzysu żywnościowego".
- Trzeba tam bywać, trzeba im to tłumaczyć, bo później niestety brak naszej aktywności powoduje, że Rosjanie czują się tam absolutnie swobodni w prowadzeniu swojej kłamliwej propagandy
- dodał Przydacz.