Przed wyborami w 2023 roku zaindukowana przez rosyjskie służby akcja 8 gwiazdek była jednym z głównych motywów, którymi ówczesna opozycja torowała sobie drogę ku władzy. Niemal każdy jej „spontaniczny” wiec przemieniał się w potok nieprawdopodobnych wręcz obelg i zdobywał szczyty wulgarności. Okazywało się wówczas, iż ten knajacki język zachwycał: w mediach prezentowany był jako nowoczesny i autentyczny, szczery wyraz buntu, wręcz przepustka do świata inteligentnych ludzi, obytych w świecie. Zionącą prostactwem starowina, która pluła na każdego, kogo uznawała za swego publicznego wroga życząc mu przy tym śmierci, odsypywana była zaszczytami i nagrodami. To nie był już tylko przemysł pogardy, którym Tusk i jego środowisko zaczęło uruchamiać po przegranych wyborach prezydenckich w październiku 2005 roku. To było chamienie polskiego życia publicznego. Dziś to zjawisko jest u nas w fazie rozkwitu. O opozycji – nawet wówczas, gdy są nią zwykli obywatele, na co dzień nie należący do żadnej partii politycznej i nie piastujący żadnych stanowisk – można powiedzieć dosłownie wszystko. Nie ma obelgi, jaka spotkałaby się z choćby krytyką. Jeśli jest kierowana pod adresem ludzi identyfikowanych przez rządzących jako przeciwnicy, to albo będzie powodem do pochwały, albo w najgorszej opcji ujdzie płazem. Polskie życie publiczne jest niczym sowieckie pismo „Bezbożnik” – mieszaniną prostactwa, głupoty i wulgarności. Dziś nawet nie potrafimy ocenić skali strat, jakie bez wątpienia wyrządził i wyrządzi jeszcze ten stan. Ale konsekwencje mogą być dużo poważniejsze niż tylko barbaryzacja. To deformacja relacji społecznych, upadek zaufania obywateli do instytucji państwa, obniżenie zdolności solidarności społecznej. Obywatele w takim stanie nie tylko gorzej bronią swego państwa i słabiej mobilizują się z sytuacji realnego zagrożenia, ale przede wszystkim są wielokrotnie bardziej podatni na manipulacje i dezinformację. Mimo to Donald Tusk postanowił dolać benzyny do ognia nienawiści, który utrzymuje od lat. Ostatni rok do wyborów parlamentarnych zapowiada się jako kaskada ataków, gróźb, eskalowania publicznych emocji. Polska ma być rozszarpywana awanturami o wszystko – teraz jest Trybunał Konstytucyjny, ale za chwilę premier i jego propagandowy kordon medialny dorzucą sprawę Narodowego Banku Polskiego i tzw. piekło kobiet z powodu niedostępnego na życzenie zabijania nienarodzonych dzieci. Zastanawiam się czasem jaka będzie Polska po Tusku?
Polityczny piroman. Katarzyna Gójska o dolewaniu przez Tuska benzyny do ognia nienawiści
Polskie życie publiczne jest niczym sowieckie pismo „Bezbożnik” – mieszaniną prostactwa, głupoty i wulgarności.
Autor: Katarzyna Gójska
Konrad Falęcki - Gazeta Polska
Autor: Katarzyna Gójska