Afera szpitalna KO. Szokująca relacja byłego ordynatora
Odsłonięta została kolejna afera Szpitala Południowego. Jeden z sygnalistów z tej placówki dr Emil Jędrzejewski powiedział w rozmowie na żywo z Kanałem Zero o nieprawidłowościach i błędach, które doprowadziły do śmierci pacjentów na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, którym kierował młody lekarz i radny miejski KO Dawid Kacprzyk.
Szczegóły w tekście: "Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy". Lekarz powiedział wprost, co działo się w Szpitalu Południowym
Dr Jędrzejewski przekonywał, że Dawid Kacprzyk miał działać w poczuciu pełnej bezkarności, które jego zdaniem wynikało z politycznych powiązań. Twierdził, że lekarz powoływał się m.in. na prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego oraz jego zastępczynię Renatę Kaznowską.
Dr Jędrzejewski relacjonował również, że próbował skontaktować się z Rafałem Trzaskowskim. Jak mówił, udało mu się zdobyć numer telefonu do prezydenta stolicy, który miał zasugerować mu kontakt przez komunikator WhatsApp.
W końcu piszę i telefon milczy
– dodał.
Gość Kanału Zero stwierdził też, że za jeden z powodów rozwiązania z nim umowy mogło zostać uznane rzekome "pobicie Dawida Kacprzyka". Następnie opisał przebieg zdarzenia.
Ja kończę dyżur, przychodzi młodszy dyżurny i rozmawiamy. On do mnie mówi: co tam ten Dawidek na pana mówił? Następnie ja idę po schodach na odprawę, pan Dawidek wychodzi z windy. Ja podchodzę do niego i mówię: ty mały gnojku, nie możesz mi tego powiedzieć w twarz i się odwracam
– relacjonował.
❗️Jak twierdzi dr Emil Jędrzejewski, głównym i bezpośrednim powodem jego zwolnienia z funkcji ordynatora w Szpitalu Południowym były polityczne koneksje Kacprzaka. pic.twitter.com/Yauu6lfDe7
— OficjalneZero (@OficjalneZero) June 23, 2026
Według jego relacji Dawid Kacprzyk miał następnie stwierdzić, że "czuje się zastraszany". Były ordynator podkreślał, że przebieg tej sytuacji miał zostać zarejestrowany przez kamery zainstalowane w szpitalu.
Lekarz wspomniał też o innej rozmowie, jaką przeprowadził z Kacprzykiem.
Rozmawiałem dyscyplinująco z Dawidem Kacprzykiem i poprosiłem go, żeby wyp****alał ze szpitala. Uświadomiłem go, że i tak poniesie konsekwencje, ale w jakiś sposób chciałem przerwać ten proces. Dawid mówił, że dobrze, odejdzie, a potem pojechał do pani wiceprezydent Warszawy Renaty Kaznowskiej i to ja stałem się tym złym
– powiedział.
Dr Jędrzejewski mówił także o swoim zwolnieniu, które nastąpiło dwa miesiące po wysłaniu listu ws. nieprawidłowości w Szpitalu Południowym.
Chyba nie trzeba być gejzerem intelektu, żeby połączyć kropki. Panie redaktorze, ja mam gdzieś politykę. Naprawdę. Nie interesuje mnie, kto, co, gdzie i jak. Całym motorem mojego postępowania jest to, że jako lekarz nie mogę godzić się na pewne rzeczy. Czy miało to podłoże polityczne? To już pozostawiam państwu, dziennikarzom i innym osobom do rozstrzygnięcia
– wskazał.