W trakcie pierwszego dnia sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w Brukseli miała miejsce kolejna debata na temat praworządności w Polsce. W jej trakcie doszło do ostrej wymiany zdań pomiędzy polskimi europosłami reprezentującymi różne frakcje w PE. W jej trakcie „zabłysnąć” postanowiła eurodeputowana Sylwia Spurek, która w pewnym momencie zaczęła przepraszać „przyjaciół LGBT” i domagać się karania Polski za rzekome łamanie praworządności. Co więcej, gdy pojawiały się wezwania do karania Polski czy zabrania Polsce środków finansowych – słychać było… oklaski – także europosłów z Polski. Eurodeputowani Zjednoczonej Prawicy uznali budowanie fałszywego świadectwa o własnej ojczyźnie w Parlamencie Europejskim za naganne. W trakcie debaty padło wiele ostrych słów.
Patryk Jaki przypomniał już na wstępie, że nie ma stref wolnych od LGBT w Polsce i wskazał, że był to żart lewicowych aktywistów, w który jednak uwierzyli przedstawiciele PE. Europoseł mówił o interpretacji praworządności według części członków PE.
Jest ona według Was naruszana w Polsce np. przez przyjęcie ustawy antyterrorystycznej, mimo że wiecie, że takie ustawy istnieją w innych państwach członkowskich. Podobnie jest z nominacją sędziów, która odbywa się w ten sam sposób, jak w Hiszpanii - mianujemy KRS w Sejmie, taką samą większością, jak odbywa się to w tym kraju.
- powiedział.
Eurodeputowany poruszył też wątki m.in. suwerenności mediów, wolności słowa wyrażanej przez debatę na temat aborcji, przepisów prorodzinnych, czy kwestii fundamentalnej dla niezależnych sądów, jaką jest zakaz działalności politycznej sędziów.
W pewnym momencie zadał kluczowe pytanie:
Dochodzimy do wniosku, że cokolwiek co nie jest lewicowe, jest w waszej interpretacji naruszeniem praworządności. Zadajcie więc sobie pytanie, czy wy w ogóle rozumiecie na czym polega praworządność i demokracja?
- pytał europarlamentarzystów.
Były wiceminister sprawiedliwości wskazał, że próby narzucenia Polsce ideologicznych rozwiązań podobne są do działań, które podejmowane były w Polsce za czasów reżimu komunistycznego.
Wtedy też cenzurę nazywano swobodą obywatelską.
- podkreślił Jaki.
[polecam: https://niezalezna.pl/351938-mocne-wystapienie-jakiego-w-pe-obnazyl-hipokryzje-europejskich-elit]
Beata Mazurek stwierdziła natomiast, że z debaty, która miała miejsce nasuwa się jeden wniosek:
Dopóki w Polsce nie będzie rządziła obecna opozycja i nie będą wprowadzane lewicowe rozwiązania, PE będzie podważał praworządność w naszym kraju.
- stwierdziła.
Według rzeczniczki delegacji eurodeputowanych Zjednoczonej Prawicy w europarlamencie, przedmiotowy raport nic nie zmieni, poza tym, że przez kilka dni będzie znów w PE głośno o Polsce, a w Polsce będzie głośno o tej debacie. Mazurek wskazała, że rzeczą niezwykle smutną jest apel posła Halickiego, który wezwał wszystkich europosłów z Europejskiej Partii Ludowej, żeby zagłosowali za tym „zafałszowanym i nieprawdziwym raportem”.
To przykre, kiedy nasi, polscy parlamentarzyści, mimo iż doskonale wiedzą, że raport zawiera kłamstwa i przekłamania, nie tylko pozwalają na nie, ale i zachęcają innych polityków do ich poparcia.
- zauważyła Mazurek.
Z kolei Jadwiga Wiśniewska podkreśliła, że raport ma charakter polityczny, a nie merytoryczny, a treści w nim zawarte odnoszą się do sytuacji nieistniejących.
Proszę zwrócić uwagę, że w raporcie wskazuje się, że ograniczane są prawa kobiet, mówi się o penalizacji edukacji seksualnej, a przecież takich sytuacji w ogóle nie ma.
- zauważyła.
Jak wskazywała eurodeputowana, w Polsce osoby LGBT mogą odnosić sukcesy zawodowe i z powodzeniem robić kariery polityczne.
Wstyd nam było, gdy słuchaliśmy kłamliwe wypowiedzi europosłów z Polski. Oczywiście lewica musiała upomnieć się również o emerytury byłych funkcjonariuszy, nie wspominając jednak o tym, że byli oni sprawcami cierpień, bicia i bestialstwa ludzi, którzy w PRLu byli represjonowani.
- mówiła polska polityk.
Ponadto Wiśniewska zwróciła uwagę, że europosłowie ci czas domagają się powiązania funduszy unijnych z praworządnością.
Polska jest krajem demokratycznym, praworządnym i tolerancyjnym. W związku z tym budowanie fałszywego świadectwa o Polsce, o własnej ojczyźnie w Parlamencie Europejskim jest niezwykle naganne, a dążenie do tego by fundusze dla Polski w nowej perspektywie finansowej zostały zmniejszone jest wyjątkowo niegodne. Mam nadzieję, że wreszcie nastąpi zakończenie tej niekończącej się historii lżenia Polski. Ale biorąc pod uwagę to, że ci Państwo Polski w sercu nie niosą, nie ma na to co liczyć.
- zakończyła.
[polecam: https://niezalezna.pl/351947-spurek-przeprasza-przyjaciol-lgbt-i-zada-karania-polski-na-riposte-nie-musiala-dlugo-czekac]
Europoseł Joachim Brudziński mówił, że można byłoby zignorować dzisiejszą debatę i stwierdzić, że była to „po prostu kolejna odsłona walki lewicowej większości w dzisiejszym Europarlamencie z konserwatywnym rządem w Polsce”, ale jedna rzecz jest jego zdaniem absolutnie karygodna.
Są to opinie polskich europosłów z PO i lewicy, którzy oklaskują wezwania do karania Polski i obcięcie środków finansowych.
- stwierdził polski polityk i dodał, że postawa ta jest zrozumiała z punktu widzenia tych, którzy źle życzą Polsce, jednak wpisywanie się w tę narrację polskich europosłów jest haniebne.
Eurodeputowany odnosząc się do zarzutu łamania praw obywatelskich przez Polskę jako przykład wskazał zachowanie Polskiej Policji podczas wszelkich protestów, które było pokojowe i profesjonalne, czego nie można powiedzieć chociażby o zachowaniu policji podczas manifestacji we Francji.
Jednak nikt nie mówi o łamaniu praw obywatelskich w tym kraju. PE woli kontynuować bezpodstawne dyskusje o Polsce.
- podsumował Brudziński.