Podczas niedawnego spotkania z mieszkańcami Bytomia szef PO Donald Tusk został zapytany o Centralny Port Komunikacyjny (CPK), Koleje Dużych Prędkości i związane z budową CPK wywłaszczenia, przeciwko którym protestują mieszkańcy.
Tusk ocenił, że CPK to - jak dotąd - setki milionów złotych wyrzuconych na wynagrodzenia i fanaberie. Jego zdaniem, CPK to wymysł szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który chce mieć największe lotnisko w Europie. Były premier zapowiedział, że po wygranych wyborach projekt CPK zostanie "uczłowieczony", wcześniej jednak nie można doprowadzić do tego, by doszło do wywłaszczeń i nieodwracalnych szkód, które zniszczą ludziom życie. "Uczłowieczony", czyli... zlikwidowany?
Warto przypomnieć, że za rządów Donalda Tuska podnoszony był argument za budową nowego, dużego lotniska. Padały nawet konkretne daty.
Decyzję o tym, czy budować centralny port lotniczy dla Polski, podejmie przyszły rząd, my przygotowujemy tę inwestycję. Takie rozwiązanie trzeba jednak bardzo poważnie brać pod uwagę
– mówił w marcu 2011 roku ówczesny minister infrastruktury w rządzie Donalda Tuska Cezary Grabarczyk w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
Mało tego, Grabarczyk mówił, że budowa nowego portu powinna rozpocząć się w 2013 roku, a skończyć - w 2020. Wskazywano, że potrzebne jest duże, nowe lotnisko, a Grabarczyk mówił nawet o partnerstwie publiczno-prywatnym do realizacji inwestycji. Oczywiście nic z tego nie wyszło, a plany wyrzucono do kosza.
Sytuacja zmieniła się, gdy do władzy doszło Prawo i Sprawiedliwość i zapowiedziało budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego. Szybko okazało się, że Platforma Obywatelska... uważa to za "gigantomanię". Tego słowa użył Rafał Trzaskowski, wskazując, że "w Berlinie udało się po latach, i będziemy mieli lotnisko (...) no trudno będzie z nim konkurować".