Tusk w piątek rano udzielił wywiadu w TVN24. Jak podał później Onet.pl, tuż przed emisją rozmowy doszło do "zabawnej sytuacji". "Użytkownicy mobilnej aplikacji TVN24 GO mogli usłyszeć zakulisową rozmowę prowadzącej i byłego premiera tuż przed programem na żywo. Nie byli świadomi, że ich pozaantenowa rozmowa ujrzy światło dzienne" - podał portal. Lider PO pyta dziennikarkę czy w TVN "związki zawodowe macie?", na co ta odpowiada, że "a mamy, mamy, ale ja jestem przeciwna bywaniu w takich gremiach w dzisiejszych czasach". Szef PO w pewnym momencie stwierdził też: "Demotywuje to świadomość, że będę musiał kandydować". "To jest tak upiorna myśl, że ja będę tam z powrotem siedział na tej Wiejskiej (siedziba Sejmu)" – mówił dalej.
Lata temu Donald Tusk mówił z kolei, że nie wybiera się do Brukseli. Tymczasem okazało się, że lider PO wyjechał i objął stanowisko szefa Rady Europejskiej.
Donald Tusk nie jest samodzielnym politykiem. Kazali mu jechać do Brukseli, bo był do czegoś potrzebny, to pojechał. I jego zdanie, co jest dla niego ważne, czy nieważne, nie miało żadnego znaczenia, bo był w jakiejś koncepcji niemieckiej bardzo potrzebny. Niemcy powiedzieli: "będziesz nas dziś reprezentował w Radzie Europejskiej i tyle"
- skomentował działanie szefa PO Tomasz Sakiewicz.
Komentując ostatnie sondaże, redaktor Sakiewicz zwrócił uwagę, że na Polaków nie działa już sposób na zastraszanie.
Poparcie nie jest liczone słupkami rtęci, tylko poparciem ludzi, bo gdyby ta rtęć, którą sobie wymyślił Donald Tusk czy jego ludzie, miała decydować, to pewnie to poparcie wyglądałoby zupełnie inaczej. Ale jak widać, nie zadziałało
- zauważył.
Pomysły na wysadzenie polskiego życia politycznego jednym gwałtownym ruchem - przestają działać. I po tym numerze z rtęcią naprawdę będą musieli coś poważnego wymyśleć, żeby się Polacy znowu przestraszyli, bo się uodparniamy na takie kłamstwa
- dodał.