Redaktor odniósł się do kwestii, jakie pojawiły się na kongresie Nowej Lewicy. "Zacznę w sposób zaskakujący sposób, ale ma to związek z tym, co powiedzieliście. Czy istnieje Bóg" – zapytał Rachoń.
Włodzimierz Czarzasty był zaskoczony pytaniem.
Każdy ma odpowiedź w swoim sercu i rozumie w tej sprawie
– powiedział polityk. Dodając, że nie jest możliwe stwierdzenie, czy Bóg istnieje, czy nie. „Ja mam podejście agnostyczne do tego” – dodał.
Michał Rachoń przypomniał słowa z konwencji lewicy. Robert Biedroń ze sceny mówił, że stoją dwa diabły na scenie.
W chrześcijaństwie diabeł (upadły anioł) jest określeniem czegoś złego. Zamiennie mówi się o szatanie. W Księdze Rodzaju czytamy, że to diabeł nakłonił człowieka do grzechu. W innym miejscu, że diabeł jest ojcem kłamstwa.
Skoro są dwa diabły, to diabeł jest odbiciem. Skoro nie ma Boga, to i diabeł nie istnieje – pytał Rachoń.
Włodzimierz Czarzasty tłumaczył słowa współprzewodniczącego Lewicy.
Diabły, to akurat są tacy, jeżeli chodzi o mnie i o niego, pewnie mu (Biedroniowi – red.) chodziło o to, że to są aktywni ludzie, którzy mogą doprowadzić do wszystkich zmian
– mówił.
Diabeł to… – rozpoczął Rachoń.
Dużo energii – dokończył Czarzasty.
Ja myślałem, że to ucieleśnienie zła, ale może coś się pozmieniało – zauważył redaktor.
E proszę pana, wie pan, niech pan będzie otwarty – powiedział.