Złożenie wniosku o odwołanie marszałek Witek zapowiedzieli w połowie sierpnia posłowie KO i Lewicy, którzy zarzucają jej złamanie prawa w związku z reasumpcją głosowania nad odroczeniem obrad Sejmu podczas posiedzenia 11 sierpnia. Sejm odwołuje marszałka Sejmu na wniosek złożony przez co najmniej 46 posłów, imiennie wskazujący kandydata na nowego marszałka.
Terlecki, pytany we wtorek w Polskim Radiu 24, czy taki wniosek już wpłynął, zaprzeczył.
"Nie wpłynął taki wniosek, choć jeden z klubów opozycji zapowiada, że dalej podtrzymuje ten pomysł"
- odpowiedział.
Terlecki ocenił, że jest to "pomysł słaby". "Opozycja sama widzi, że nie ma tutaj specjalnych szans" - zauważył.
Według niego, jest kilka powodów, dla których nie spodziewa się takiego wniosku, a jednym z nich jest brak wspólnego kandydata opozycji na marszałka Sejmu.
"Albo będzie on (wniosek) tylko czystą, taką polityczną grą bez perspektyw, (gdyż) po pierwsze opozycja nie ma większości, żeby odwołać marszałek, a po drugie odwołanie marszałka Sejmu odbywa się w sytuacji wotum nieufności tak zwanego konstruktywnego, czyli opozycja musiałaby zgłosić swojego kandydata na marszałka Sejmu, a w tej sprawie nie mogą się dogadać" - powiedział.
Paru chętnych
Zdaniem Terleckiego na te funkcję jest "paru chętnych" i "nie zamierzają ustąpić innym".
"Pani (wicemarszałek Sejmu) Małgorzata Kidawa-Błońska w Platformie, ale w Platformie jest więcej chętnych, jest prezes (PSL) Władysław Kosiniak-Kamysz, który też chętnie by został marszałkiem. No a co na to Lewica, która musiałaby za tym zagłosować, a co na to tym bardziej Konfederacja, która, wydaje mi się, że nie ma specjalnego interesu, żeby występować razem z Lewicą przeciwko nam"
- powiedział.
Podsumowując ocenił, że jest "więc mało prawdopodobne, aby taki wniosek się pojawił, a jeżeli się pojawi, to on będzie czysto symboliczny i nie będzie miał właściwie żadnego innego znaczenia, poza takim PR-owskim zagraniem dla tego klubu, który się na ten wniosek zdecyduje".
Przewodniczący klubu PiS twierdząco odpowiedział na pytanie, czy prowadzone są rozmowy ws. poszerzenia koalicji rządzącej, a "właściwie zaplecza w Sejmie".
"Zawsze rozmawiamy, to się dzieje nie tylko w ostatnich tygodniach, miesiącach, ale zawsze utrzymujemy kontakt z posłami opozycji, którzy są niezadowoleni, którzy są rozczarowani, którzy są rozgoryczeni, sfrustrowani, itd., przekonując ich, że w naszym obozie będę lepiej służyć Polsce niż w totalnej opozycji"
- odpowiedział.
Oceniając możliwy rezultat tych rozmów, Terlecki przyznał, że tego nie wiadomo, ale też, że liczy na tych posłów opozycji, którzy już nie liczą "na jakiś przewrót".
"Myślę, że takie ustabilizowanie sytuacji politycznej, to znaczy, kiedy się okaże po klapie Campusu (Rafała) Trzaskowskiego, po komedii, czy kompromitacji tego kongresu (Szymona) Hołowni, to posłowie opozycji widzą, że tu się na jakiś przewrót czy zmianę rządu nie zanosi, i wtedy oczywiście są bardziej skłonni przystąpić do tego obozu, który ma jasny program, skutecznie działa na rzecz rozwoju Polski" - powiedział Terlecki.
Rekonstrukcja rządu
Polityk pytany o zapowiadaną rekonstrukcję rządu ocenił, że pewne korekty zawsze się zdarzają.
Zawsze oceniamy naszych ministrów, wiceministrów, oceniamy ich pracę i w zależności od tego podejmuje się decyzje. Początek sezonu politycznego, czyli właśnie jesień, wrzesień, początek października, połowa października to jest okres, kiedy się tego rodzaju zmiany często przeprowadza. Nie jest wykluczone, że również w naszym rządzie takie zmiany nastąpią. Ale to jest za wcześnie, żeby o tym mówić
- odparł.