Przed rosyjskim atakiem na Ukrainę polsko-białoruską granicę zaczęły szturmować rzesze migrantów, m.in. z Afryki i Bliskiego Wschodu. Szybko okazało się, że to element wojny hybrydowej prowadzonej przez Władimira Putina z Zachodem, w tym z Polską, a kluczową rolę w tej operacji odgrywało uzależnione od Moskwy białoruskie KGB. To funkcjonariusze bezpieki Aleksandra Łukaszenki zwozili migrantów pod polską granicę, doposażali ich w sprzęt (m.in. telefony komórkowe), a następnie pomagali przedostać się na drugą stronę. W efekcie rząd Mateusza Morawieckiego zdecydował się na postawienie płotu na granicy polsko-białoruskiej oraz zwiększenie na tym terenie liczebności Straży Granicznej i wojska, walcząc z nielegalnymi migrantami. Politycy ówczesnej opozycji – Platformy Obywatelskiej, Lewicy i Trzeciej Drogi – wraz z aktywistami i przedstawicielami świata kultury zaczęli oskarżać władze o łamanie praw człowieka (szczegóły w ramce). Wśród nich m.in. aktorka i celebrytka Barbara Kurdej-Szatan, która nazwała funkcjonariuszy Straży Granicznej „mordercami” i „maszynami bez mózgu”.
Kilka miesięcy później stworzyła fundację, która miała pomagać migrantom przekraczającym polsko-białoruską granicę. W Radzie organizacji znalazł się m.in. Adam Bodnar, obecny minister sprawiedliwości i prokurator generalny. Nie wiadomo jednak, jakie faktycznie działania podejmowała fundacja.
Nieznane są również jej finanse. Jednak kolega z rządu Bodnara, Marcin Kierwiński, minister spraw wewnętrznych i administracji, przyznał niedawno rację swoim poprzednikom z PiS w sprawie polityki migracyjnej, którą krytykowali przedstawiciele fundacji powiązanej z szefem resortu sprawiedliwości.
„Nikt nie ma wątpliwości, że szlak migracyjny przez Białoruś do Polski to sztuczny szlak wytworzony przez służby białoruskie. Rozpoczynamy proces wzmacniania zapory na granicy”
– stwierdził w jednym z wpisów na platformie X. „Gazeta Polska” przyjrzała się działalności Fundacji „Z porywu serca”.
„Mordercy”, „maszyny bez serca, bez mózgu”
5 listopada 2021 roku aktorka i celebrytka Barbara Kurdej-Szatan zamieściła na Instagramie i Facebooku wpis uderzający w funkcjonariuszy Straży Granicznej. Mundurowych chroniących polsko-białoruską granicę nazwała „mordercami” i „maszynami bez serca, bez mózgu”, „ślepo wykonującymi rozkazy”. Swój wpis okrasiła kilkakrotnym przekleństwem. Był komentarz do opublikowanego przez „Ogólnopolski Strajk Kobiet” filmu, na którym widać migrantów chcących nielegalnie przekroczyć granicę, a także interwencję Straży Granicznej. Potem prokuratura postawiła Kurdej-Szatan zarzut znieważania funkcjonariuszy. Ostatecznie sąd prawomocnie umorzył postępowanie przeciwko niej, uznając, że nie popełniła czynu zabronionego.
Ponad cztery miesiące po umieszczeniu wpisu – 17 marca 2022 roku – aktorka wspólnie m.in. z mężem zarejestrowała Fundację „Z porywu serca”. Do rady organizacji weszli: Katarzyna Błażejewska-Stuhr (żona znanego aktora Macieja Stuhra), dziennikarka Małgorzata Ohme i Adam Bodnar, obecnie minister sprawiedliwości i prokurator generalny.
Telefon zaufania i 4,5 tys. zł ze zbiórki
Fundacja uruchomiła też swoje konto na FB. Pierwszy wpis został opublikowany 1 kwietnia 2022 roku. Z kolejnych publikowanych informacji wynika, że organizacja Kurdej-Szatan uruchomiła Telefon Zaufania dla migrantów, a na jego działalność zorganizowała zbiórkę na popularnej platformie, zbierając ponad 4,5 tys. zł. Projekt był realizowany wspólnie z zarejestrowaną w kwietniu 2017 roku Fundacją „Wolno nam”. „GP” zapytała tę organizację o współpracę z fundacją Kurdej-Szatan. Nie otrzymała jednak żadnej odpowiedzi. Ostatni wpis na koncie FB „Z porywu serca” pochodzi z 19 maja 2022 roku. To informacja, że do Rady Fundacji dołączyła Katarzyna Błażejewska-Stuhr. Co ciekawe, jej nazwisko widniało tam już w momencie rejestracji organizacji – dwa miesiące wcześniej.
Co grozi fundacji?
Według przepisów fundacja Kurdej-Szatan do końca 2023 roku powinna złożyć sprawozdanie z działalności za rok 2022 do organu nadzorującego.
Zgodnie ze statutem, jest to kierowane przez koleżankę z ław rządowych Bodnara, Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Resort 4 kwietnia br. odpowiedział „GP”, że sprawozdanie z działalności nie wpłynęło. „Do Fundacji został wysłany monit wskazujący na obowiązek przygotowania i złożenia sprawozdania z działalności fundacji” – napisał w odpowiedzi Wydział Prasowy ministerstwa, i dodał: „W przypadku nie przesłania sprawozdania, pomimo wystosowanego monitu, podjęte zostaną działania nadzorcze, o których mowa w ustawie z dnia 6 kwietnia 1984 r. o fundacjach”. W efekcie resort w skrajnym przypadku może nawet złożyć wniosek o wykreślenie fundacji z rejestru.
Pytania bez odpowiedzi
Czy wiedzę o szczegółach działalności fundacji posiada Adam Bodnar? Czy wie, że sprawozdanie z działalności nie zostało złożone? Minister sprawiedliwości i prokurator generalny nie odpowiedział na pytania „GP”. O działalność i finanse fundacji „GP” zapytała również Kurdej-Szatan.
Tygodnik poprosił aktorkę także o komentarz dotyczący krytyki polityki migracyjnej rządu Donalda Tuska. „Sytuacja uchodźców w Polsce jest obecnie gorsza niż za rządów PiS. Powodem są stałe kontrole graniczne wprowadzone na jesieni przez niemiecki rząd” – napisał na początku kwietnia bieżącego roku Klaus Bachmann w komentarzu dla dziennika „Berliner Zeitung”. Czy fundacja aktorki zamierza podjąć jakiekolwiek działania? "Gazeta Polska" nie otrzymała żadnej odpowiedzi.
🚨Zapraszam na #WieczórWyborczy w @RepublikaTV
— Tomasz Sakiewicz (@TomaszSakiewicz) April 19, 2024
📌Niedziela - godzina: 19:30
Bądźcie z nami!#włączprawdę #TVRepublika pic.twitter.com/AG7PUgG1Pw