Donald Tusk przybył w poniedziałek do Angoli, gdzie bierze udział w szczycie Unia Europejska-Unia Afrykańska. Polski premier już na starcie zaliczył wizerunkową wpadkę - wysiadł z samolotu w pomiętolonej koszuli i sportowych butach, mimo, że witany był z najwyższymi honorami - z czerwonym dywanem i kompanią reprezentacyjną włącznie.
Ktoś powie - długa podróż, zmęczenie. Ale wystarczy porównać, jak z samolotu w Angoli wysiadali inni europejscy przywódcy - premier Słowacji czy premier Portugalii. Oni byli ubrani właściwie, godnie do sposobu przywitania.
Premier Słowacji, Premier Portugalii, Prezydent Angoli...
— Krengiel🇵🇱 (@krulbijedame) November 24, 2025
Tusk. pic.twitter.com/j2sHHMNkqF
Warto przy tym zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt takiej postawy premiera na lotnisku. Który może być kluczowy w przyszłym postrzeganiu Polski w krajach afrykańskich.
"Państwa afrykańskie są wrażliwe na takie rzeczy, zawsze (jak widać) witają najlepiej jak mogą" - skomentował Jakub Szymczuk, który przez lata współpracował z prezydentem Andrzejem Dudą jako fotograf i odbył z głową państwa wiele podróży zagranicznych.
Ja rozumiem, że to może być przywitanie przez niższej rangi urzędnika ale jednak z kompanią honorową… marynarkę wypadałoby zarzucić… słabe, opór słabe… zwłaszcza, że państwa afrykańskie są wrażliwe na takie rzeczy, zawsze (jak widać) witają najlepiej jak mogą… https://t.co/6k4GIjlpCj
— Jakub Szymczuk (@jakub_szymczuk) November 24, 2025
Dyplomatyczny pożar wywołany przez styl premiera próbuje gasić także opozycja. Poseł Dariusz Matecki (PiS) wystosował nawet wpis w języku portugalskim, przepraszając za zaistniałą sytuację.