O godz. 9 w gabinecie Prezydium Sejmu Maciej Berek podpisał dokumenty i bez złożonego legalnie ślubowania udał się do budynku Trybunału Konstytucyjnego. Wcześniej na miejsce udała się policja. Mundurowi siłowo usunęli stamtąd pokojowo protestujących. Berek, wraz z sędziami, którzy nie złożyli ślubowania wobec prezydenta, wszedł do budynku Trybunału.
O to Tusk "walczył" trzy lata temu
Do zdarzeń sprzed siedziby TK odniósł się premier Donald Tusk. Stwierdził, że to "uzurpatorzy" próbują zablokować "prawidłowo wybranych sędziów". Mówił o "burdach i awanturach" przed budynkiem. - Tak, to wszystko przypomina nam bardzo dobitnie, o co walczyliśmy trzy lata temu - oświadczył w opublikowanym na portalu X nagraniu.
"Wiedzieliśmy, że wygrana 2023 roku 15 października sama z siebie nie załatwi tego narastającego problemu łamania praworządności i od pierwszych dni próbowaliśmy przywrócić taki prawny ład i praworządność w Polsce i krok po kroku będziemy to stanowczo dalej robić"
– zapowiedział.
Premier przekonywał, że prezydent Karol Nawrocki odmawia przyjęcia ślubowania od wybranych "zgodnie z prawem, zgodnie z konstytucją i z dobrym obyczajem kolejnych sędziów Trybunału Konstytucyjnego". Stwierdził, że prezydent "zawiesza sam siebie, abdykuje z obowiązków, które nakłada na niego konstytucja".
Bezprawne działania argumentował "poczuciem głębokiego, oczywistego interesu narodowego". - Będziemy przywracać ład prawny i ład konstytucyjny dostępnymi państwu metodami - przekonywał, choć sceny sprzed TK świadczą zupełnie o czym innym.
"Nikt nie jest zainteresowany, aby dochodziło do scen, do agresji między Polakami, ale nie ulega wątpliwości, że państwo jest od tego, aby wszyscy respektowali prawo i konstytucję"
– oświadczył premier.
Atak na prezydenta
Co więcej, szef rządu zasugerował, że to prezydent "naraża interes obywateli, interes państwa na szwank". - To jest absolutny brak odpowiedzialności za własną ojczyznę - stwierdził.
"Rolą państwa, rolą służb państwowych, moją rolą jest utrzymanie ładu prawnego, porządku i przywracanie praworządności i będziemy to konsekwentnie - bez niepotrzebnych gestów, bez dramatów będziemy to konsekwentnie przeprowadzać. Spokój i na ulicach, spokój w polskich domach, bezpieczeństwo naszej ojczyzny, to jest to, co nie podlega przecież żadnym negocjacjom i dlatego będziemy bezwzględnie egzekwować przepisy prawa i przepisy konstytucji"
– oświadczył Tusk.
Jakby tego było mało, premier zaatakował zebranych w obronie Trybunału. - Usłyszeliśmy dzisiaj pod bramą Trybunału Konstytucyjnego z ust działaczy PiS-u hasła pełne wulgaryzmów i agresywnych grób pod adresem niezależnych mediów, policjantów, służb miejskich i innych obywateli, obywateli, którzy mają inne poglądy, niż prezes Kaczyński - oświadczył.
Szef rządu przekonywał, że to prezes PiS "nazwał funkcjonariuszy "barbarzyńską dziczą" w towarzystwie panów Bąkiewicza i Macierewicza". - Ten jeden obraz wystarczy za cały komentarz - stwierdził.
"Na szczęście państwo polskie, samorząd Warszawy, policja, wszystkie służby, prokuratura będą działały spokojnie konsekwentnie i bez chwili wahania podejmą kroki, aby przywrócić spokój i aby praworządność znowu stała się naszą polską codziennością, a nowo wybrani sędziowie będą mogli liczyć na ochronę ze strony państwa i będą mogli przystąpić niedługo do regularnej pracy w Trybunale Konstytucyjnym"
– zapowiedział.
Przywracamy w Polsce praworządność i nie cofniemy się ani o krok. https://t.co/ZXovpIymBH
— Donald Tusk (@donaldtusk) October 14, 2026