Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Antykomunizm selektywny. Katarzyna Gójska o politycznej schizofrenii posła Mateckiego

Jak w głowie Mateckiego sklejają się strzeliste hołdy pod adresem Żołnierzy Wyklętych (także tych z kresową tożsamością) ze współpracą z człowiekiem, który służył Moskwie za komuny i potem działał w jej najlepiej pojętym interesie?

W Sejmie działa zespół parlamentarny, który z założenia ma wspierać Polaków na Kresach. Przewodzi mu poseł Zapałowski (z Konfederacji, który zapadł mi w pamięć opowieściami, że napaść rosyjska na Donbas i Krym to w zasadzie wojna wewnętrzna, a Polska nie powinna wypowiadać się na temat zaboru ukraińskich ziem). W prezydium tego gremium zasiada Samborski, korespondent komunistycznych mediów w Moskwie z czasów m.in stanu wojennego, ale też student sowieckiego uniwersytetu – oczywiście działacz PSL, a także poseł z partii Brauna, który najwyraźniej nie widzi nic złego we współdziałaniu z ideologiem polityki resetu z Rosją Tuska i Sikorskiego czy oskarżanym o współpracę z Kremlem Piskorskim. Tak się złożyło, że w tym gronie znalazł się również poseł PiS Dariusz Matecki. Co tchnęło w tego parlamentarzystę z Zachodniopomorskiego zainteresowanie losem naszych Rodaków? Tego nie wiem. Mam nadzieję, iż jest ono szczere. Wiem natomiast, po rozmowach z nim, iż nie ma bladego pojęcia ani o ich sytuacji, ani o ich historii. Ale problem ignorancji pozostawiam na boku. Najciekawsze jest bowiem to, jak Matecki, kresowy neofita, chce troszczyć się o polskość Kresów we współpracy z zielonym komunistą, latami mieszkającym z Moskwie, który przez ostatnie dekady nie robił nic poza niszczeniem pozycji naszych Rodaków na terenach dawnych Kresów Rzeczypospolitej. Jak w głowie Mateckiego sklejają się strzeliste hołdy pod adresem Żołnierzy Wyklętych (także tych z kresową tożsamością) ze współpracą z człowiekiem, który służył Moskwie za komuny i potem działał w jej najlepiej pojętym interesie? Kiedy jest szczery: gdy broni pamięci antykomunistycznego podziemia czy wtedy, gdy zasiada z komunistą – dobrowolnie! – w jednym zespole parlamentarnym?

Powiem zupełnie szczerze – nie potrafię zaakceptować tej schizofrenii, która jest tak naprawdę jednym z filarów postkomunizmu. W przypadku Mateckiego to dotyczy jakiejś aktywności sejmowej, ale przecież III RP jest przeżarta tym zjawiskiem: akceptowanie ludzi służb komunistycznych, komunistycznych dyplomatów, komunistycznych agentów, wtedy gdy się wydaje, iż oni są „nasi” albo prawie „nasi”, albo – jeszcze gorzej – przedstawianie ich jako fachowców czy element ciągłości państwa. Nie ma żadnego wytłumaczenia dla zasiadania w jakimkolwiek zespole z ludźmi z sowieckim rodowodem i nie ma żadnego wytłumaczenia dla kontaktów z ludźmi, którzy współpracują z ruską agenturą. Kilka dni temu o działalności posła Mateckiego w kresowym zespole parlamentarnym i jego prezydialnym towarzystwie przypomnieli mi Polacy ze Lwowa, w których imieniu pan poseł postanowił zażądać od Donalda Tuska organizacji Marszu Niepodległości w ich rodzinnym mieście, mieście Semper Fidelis. Poczuli się potraktowani przedmiotowo – w czasach sowieckich, z narażeniem bezpieczeństwa własnego i najbliższych, a także już w niepodległej Ukrainie czcili Dzień Niepodległości w wielu miejscach tak ważnych dla naszego państwa, jak choćby Cmentarz Orląt Lwowskich. Nikt im tego nie nakazywał, nikt ich nie pouczał, w jaki sposób mają celebrować odrodzenie Ojczyzny. Wiedzieli. Nie potrzebują zatem paternalistycznych akcji tego czy innego posła, który nie pyta, nie wykazuje zainteresowania, tylko wiedziony pragnieniem bycia na fali, wypowiada się w ich imieniu, bo chyba nie jest aż tak naiwny, by wierzyć, że Tusk zorganizuje coś dla Polaków we Lwowie. 

Źródło: Gazeta Polska

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polityka