Choroba ptasich móżdżków
W odróżnieniu od znanych z przeszłości epidemii – choroby szalonych krów, ptasiej grypy czy afrykańskiego pomoru świń – ta atakuje wyłącznie ludzi, głównie z polskiej mniej lub bardziej totalnej opozycji.
W odróżnieniu od znanych z przeszłości epidemii – choroby szalonych krów, ptasiej grypy czy afrykańskiego pomoru świń – ta atakuje wyłącznie ludzi, głównie z polskiej mniej lub bardziej totalnej opozycji.
ONZ-etowski szczyt w stolicy Kenii, Nairobi, w którym uczestniczyłem z ramienia Parlamentu Europejskiego, pokazał, że dalej trwa lewicowy „marsz przez instytucje”, wymyślony przez komunistycznego ideologa Antonia Gramsciego. Aborcja jako „prawo człowieka” to postulat i straszny, i dehumanizujący.
W minionym tygodniu pożegnaliśmy Antoniego Gawrocha. Był człowiekiem, który w regionie pilskim tworzył historię Solidarności. Ten ruch stał się ostatnim ogniwem pokoleniowych sztafet w polskiej walce o niepodległość.
Żyjemy w ciekawych czasach. W gazecie „Journal du Dimanche” ukazała się petycja ws. rehabilitacji czarownic, które padły w historii „ofiarą patriarchalnego społeczeństwa”. Figuruje pod nią podpis francuskiej minister ds. równości płci i wielu celebrytów, jak piosenkarka Charlotte Gainsbourg i aktorka Muriel Robin. Zgodnie z feministycznym bełkotem czarownice mają być „kobietami ściganymi i mordowanymi w liczbie dziesiątek tysięcy w całej historii, ponieważ żyły na marginesie patriarchalnego społeczeństwa”.
Zadaniem wybranego parlamentu jest wypracowywanie jak najlepszych rozwiązań dla naszej ojczyzny. Jednym z warunków tego są rzetelne debaty. Powinny one być oparte na pięciu filarach-wartościach: prawdzie, dobru wspólnym, godności, wolności i sprawiedliwości. Każdy dyskutant ma prawo do wyrażenia własnego poglądu i oceny.
Nie mam złudzeń, że to, co zobaczymy i usłyszymy w ciągu najbliższych czterech lat z ław poselskich opozycji, przekroczy wszelkie granice głupoty, chamstwa i braku podstawowych reguł savoir-vivre’u. Wprawdzie przez ostatnie lata totalna opozycja przygotowywała Polaków do najgorszego, lecz rzeczywistość przekroczyła wszelkie granice przyzwoitości.
O względności istnienia demokracji w Polsce przekonaliśmy się w noc po wyborach. Kiedy wydawało się, że PiS zdobędzie Senat, zagrażała nam dyktatura siepaczy Kaczyńskiego wspieranych m.in. przez kluby „Gazety Polskiej” i paru innych zatwardziałych zwolenników zamordyzmu. Gdy okazało się, że jednak opozycja może mieć większość, demokracja wygrała tak bardzo, że jeden z posłów z radości przedstawił najnowszą wersję hymnu, ze zmienioną melodią i nieznanymi mu zwrotkami ze starej wersji.
Platforma Obywatelska dąży do tego, aby wystawić własnego kandydata na prezydenta. Ta decyzja to oczywiście prosta droga do porażki wyborczej. Żaden lewicowy kandydat – a Platforma stała się już lewicowa – nie jest bowiem w stanie wygrać wyborów z prezydentem Andrzejem Dudą.
Upadek muru berlińskiego w listopadzie 1989 r. i zjednoczenie, a raczej wtłoczenie terenów i ludności byłego NRD w krwiobieg bogatego, zachodniego brata w niecały rok później – to dwa filary mitu założycielskiego dzisiejszych Niemiec.
Koalicja Obywatelska (a wcześniej PO) ma gigantyczne poparcie w aresztach i więzieniach. W każdych wyborach osadzeni zwolennicy tych ugrupowań głosują na swoich faworytów.
W Polsce zbliżają się kolejne wybory. Tym razem będziemy wybierać prezydenta, i być może tak jak przy okazji poprzedniej kampanii wróci temat przyjęcia w naszym kraju euro. Przed pięcioma laty ówczesny kandydat Andrzej Duda sprzeciw wobec wejścia do eurolandu uczynił jednym z ważniejszych wątków swojego wyborczego przekazu. Teraz także ta kwestia może zostać podjęta.
Co jakiś czas dochodzi do różnych spięć wokół określenia Kresy albo przypominania map II Rzeczypospolitej, w granicach której były przecież Wilno, Grodno czy Lwów (ale nie było choćby Gdańska czy Wrocławia).
Gdyby głupota miała skrzydła, członkowie Lotnej Brygady Opozycji lataliby jak gołębice – można by sparafrazować słowa bohatera czeskiego serialu „Szpital na peryferiach”, dra Josefa Štrosmajera.
Wypowiedź prezydenta Francji o „śmierci mózgowej NATO”, a także potrzebie dogadania się z Rosją wywołała różne komentarze miejscowej prasy, która tłumaczyła, co Macron miał na myśli. To, co nad Wisłą odebrano jako tradycyjny antyamerykanizm Francuzów, dla których Stany Zjednoczone dobre są dopiero wtedy, kiedy ratują ten kraj z opresji, nad Sekwaną opisywano jako swoistą odwagę prezydenta, kontynuację gaullizmu i odważną wizję upodmiotowienia UE przedstawianą na półmetku urzędowania.
Święto odzyskania niepodległości kolejny raz obchodziliśmy godnie. Nigdy nie ma tak i nie będzie tak, że absolutnie bez żadnych incydentów – wszak różni są ludzie. Ale wreszcie o politykach wszystkich opcji można powiedzieć coś pozytywnego: zdali egzamin.
Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów – powiedział kiedyś Albert Einstein. Dlatego postawę opozycji wysyłającej sygnały, że jest w stanie popierać niektóre projekty rządu i nie spierać się na miny, należy brać za powrót do normalności. Wreszcie wychodzimy z logiki anty-PiS u.
Przyznam się – nie oglądałem inauguracji kolejnej kadencji Sejmu. Wolałem sobie tego oszczędzić z kilku powodów.
Wiele rozpoczętych reform trzeba dokończyć. Naprawy szczególnie wymaga sądownictwo.