Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Ryszard Czarnecki,
04.01.2021 17:00

Życzenia na nowy rok 2021 z Ameryką w tle

Wszystkiego najlepszego w roku 2021. Wszystkim Czytelnikom „Gazety Polskiej Codziennie” życzę zdrowia i cierpliwości. Zdrowia – wiadomo: pandemia. Cierpliwości – wiadomo: polskojęzyczne media. Coraz mniej patrzę w telewizor, ale jak muszę, to mam wrażenie, że na starość staję się masochistą. Przypomina mi się anegdota, którą kiedyś opowiadał wybitny dramaturg, mający anglosaski dystans do siebie – George Bernard Shaw. Do dyrekcji teatru, w którym grano jego sztukę „Joanna D’Arc”, zgłosił się zatrudniony tam stolarz teatralny z żądaniem podwyżki. Dyrektor perswadował: „Przecież pan się tutaj nie napracuje, a wreszcie może pan co wieczór oglądać sztukę Shawa”. Na co stolarz: „Właśnie z tego powodu proszę o podwyżkę”.

Nie proszę o podwyżkę z tytułu oglądania mediów, choćby mi się należała – jestem realistą i wiem, że bym jej nie dostał.

Już za kilkanaście dni rozpocznie się kadencja nowego amerykańskiego prezydenta. Odejdzie (zapewne) 45. prezydent w dziejach Stanów Zjednoczonych Donald John Trump, lokatorem Białego Domu stanie się (zapewne) 46. prezydent Joseph (Joe) Robinette Biden. Trump miał poczucie, że jest geniuszem. W rzeczy samej dla amerykańskiej gospodarki zrobił więcej niż wiele. To przekonanie o własnej genialności dzielił ze swoim rodakiem, znanym malarzem Jamesem Whistlerem (1834–1903). Owego artystę zapytano kiedyś, czy według niego geniusz jest dziedziczny. Wówczas odparł: „Nie wiem, niebo odmówiło mi potomstwa”.

Murzyn Kali oraz błędy i pomyłki Marka Twaina

To może dobry trop: zostawmy twardą politykę, przejdźmy na mniej grząski, jak się wydaje, grunt szeroko rozumianej kultury. Na tej właśnie płaszczyźnie można czynić pewne analogie między powieściopisarstwem polskim a amerykańskim. Pamiętamy Henryka Sienkiewicza (1846–1916) „W pustyni i w puszczy” i słynny wywód Murzyna Kalego, który udowadniał, że jak ktoś ukradnie mu krowę, to źle, ale jak on ukradnie komuś krowę, to dobrze. Żyjący w tej samej epoce co Sienkiewicz Mark Twain (1835–1910) tak się wypowiedział w tej samej w gruncie rzeczy materii, a uczynił to zapytany, jaka jest różnica między błędem a pomyłką: „Gdy się weźmie z szatni cudzy jedwabny parasol zamiast własnego bawełnianego, to oczywiście pomyłka. Ale gdy zamiast własnego jedwabnego weźmie się cudzy bawełniany, to już jest błąd!”.

Prawda, że istnieje spore podobieństwo między literackim ujęciem naszego pierwszego laureata Nagrody Nobla a rozumowaniem autora „Księcia i żebraka”?

Pozostając w klimacie Marka Twaina, przytoczę inną jego wypowiedź, którą dzisiaj z całą pewnością zakwalifikowano by jako antyfeministyczną. Niegdyś podczas spotkania w klubie tylko dla pań goszczący tam tenże amerykański pisarz został zaskoczony pytaniem jednej z bywalczyń: „Czy nie uważa pan, że najlepszym sędzią kobiet jest kobieta?”. Twain nie patyczkował się i po bardzo krótkim namyśle odpalił: „Nie tylko najlepszym sędzią – również katem, łaskawa pani”.

Kontynuując anegdoty z Markiem Twainem jako głównym bohaterem, pragnę zaprezentować Państwu jeszcze jedną. Otóż znajomy literata doprowadzał go do szewskiej pasji opowiadaniem o bezsenności, na którą cierpiał. Twain co chwila słyszał: „Nic mi nie pomaga, absolutnie nic. Nie wiem już doprawdy, co robić”. Na co Twain odpowiedział z kamienną twarzą: „A nie próbował pan mówić do siebie?”.

Cena żony Hemingwaya, czyli polityczna niepoprawność (ale teraz – nie wtedy)

Z terenu literatury ewakuujmy się na obszar filmu. Kultowy niegdyś amerykański reżyser filmowy Orson Welles ożenił się właściwie po raz nie wiadomo który, tym razem z włoską pięknością Paolą Mori. Przeprowadzający z nim wywiad dziennikarz nawiązał do jego kolejnego ożenku, zadając mu pytanie graniczące z tupetem: „Co takiego ma pańska europejska żona, czego nie posiadają amerykańskie kobiety?”. Na to reżyser odparł lapidarnie: „Mnie”.

Pozostając przy Orsonie Wellesie, kiedyś wypowiedział się on na temat różnicy między człowiekiem a zwierzęciem: „Człowiek to jedyne zwierzę, które rezygnuje z części swojego snu, by się rozmnażać”.

Żeby nie być posądzonym, że dzieje świata to losy wyłącznie mężczyzn, i nie podpaść już całkiem feministkom, zacytuję jednak w końcu Amerykankę. Otóż amerykańska pisarka Dorothy Parker (1893–1967) powiedziała niegdyś z ironią: „Jedyne, czego mężczyźni oczekują od swych żon, to: miłości, wierności, oddania, gospodarności, oszczędności, urody i zawsze uśmiechniętej twarzy”. Proszę zwolnić mnie od skomentowania tej dewizy.

Pozostając w tematach męsko-damskich, choć to pole minowe tak jak polityka, przytoczę szczególną wypowiedź Ernesta Hemingwaya (1899–1961), kultowego amerykańskiego pisarza, autora „Pożegnania z bronią”, korespondenta wojennego w czasie wojny domowej w Hiszpanii w latach 1936–1939. Dzisiaj za takie słowa autora „Starego człowieka i morza” spalono by pewnie na feministycznym stosie, ale wtedy jeszcze uszło. Otóż Hemingway mógłby rywalizować z moim ojcem w liczbie małżeństw – był żonaty kilkukrotnie. Gdy ożenił się pierwszy raz, był kompletnie nieznany i choć już utrzymywał się z pisania, zarabiał skromnie. Podczas przyjęcia weselnego jeden z gości zachwycił się świeżo poślubioną żoną pisarza i jej ubiorem: „Jest bardzo ładna, a jej suknia to prawdziwy poemat!”. Hemingway natychmiast się zaperzył: „Nie! To dwadzieścia poematów, trzydzieści opowiadań i cały dramat”.

Gershwin i jednomyślność

Przed parudziesięciu laty byłem z moim ojcem w Teatrze Wielkim w Warszawie na koncercie przybyłego ze Stanów Zjednoczonych skrzypka o żydowsko‑ukraińskich korzeniach Yehudi Menuhina. Nie znałem wtedy jeszcze historii, która przydarzyła mu się w Nowym Jorku. Menuhin jadł tam lunch w hotelowej restauracji. Jej szef szepnął do kelnera: „Obsłuż go najlepiej, jak potrafisz. To wielki muzyk”. Gdy skrzypek zjadł i poszedł, wówczas kierownik zapytał kelnera: „Czy był zadowolony z obiadu?”. I usłyszał następującą odpowiedź: „Tak, ale nie wierzę, że jest wielkim muzykiem”. Zdumiony szef knajpy spytał: „Dlaczego?”. I taką uzyskał odpowiedź: „Bo kazał wyłączyć radio”.

Jako polityk od dobrze ponad trzech dekad spotykam ludzi – Państwo na pewno również – którzy w rozmowie ze mną nic, tylko tokują i tokują, nie będąc kompletnie zainteresowani tym, co mają do powiedzenia pozostali. Podobna sytuacja przydarzyła się – pozostając w klimatach muzycznych – innemu wielkiemu muzykowi amerykańskiemu, pianiście i kompozytorowi, znanemu choćby z muzyki filmowej, George’owi Gershwinowi. Kiedyś na przyjęciu został „zaanektowany” przez niesłychanie gadatliwą kobietę, która w ogóle nie pozwoliła mu dojść do głosu, by w końcu rzec: „Rozmawiamy już przeszło godzinę, a pan nie powiedział jeszcze ani słowa!”. Na co muzyk odparł lakonicznie: „Cóż za jednomyślność, prawda?”.

Nie takiej jednomyślności życzę Państwu w nowym 2021 roku – ale przede wszystkim życzę zdrowia i powrotu do normalności!

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane