Tylko za umieszczenie napisu na dachu bez zgody administratora. Nic się tu, jak widać, nie zmienia. Kiedy z kolegami protestowaliśmy przeciwko napaści Putina na Czeczenię, wydaliśmy za tym ludobójcą list gończy. Władza, notabene ta sama co dziś, która wtedy Putina lubiła, nie ścigała nas za nazwanie go ludobójcą, lecz za umieszczenie listu gończego na skrzynce zakładu energetycznego bez zgody administratora.
Karol Nawrocki powiedział na wczorajszym marszu w Warszawie, że władza, która ściga Zorro, jest i śmieszna, i straszna. Tu pewnie bardziej śmieszna, jak niegdyś w moim przypadku, gdy ścigała mnie za powiedzenie policjantowi, że nazywam się Lenin. Myślę, że nic lepiej nie zmotywuje elektoratu Mentzena niż sprawa Zorro, bo to młodzi zwolennicy tego kandydata najczęściej dowcipnie protestowali na wiecach Trzaskowskiego. I może okazać się, że wybory wygrywa się jednak na komendzie w Tarnowie.