Przewodniczący komisji ONZ Erik Moese przyznał, że w rosyjskich mediach pojawiły się pewne wypowiedzi „mogące nosić charakter podżegania do ludobójstwa”. Jednak prace trwają. Natomiast ci, którzy nie są prawnikami i nie muszą udowadniać swoich opinii przed sądem (jak politycy, dziennikarze, zwykli obywatele), niejednokrotnie nazywali to, co robi Rosja na Ukrainie, ludobójstwem. W jej zbrodniach widać bowiem klucz. Mordowanie elit i tworzenie list proskrypcyjnych, deportacje ludności, porywanie dzieci, inżynieria społeczna (np. Mariupol był bombardowany tak, żeby zginęło jak najwięcej ludzi, a teraz na ich miejsce sprowadzani są Rosjanie), odbieranie ziemi rolnikom na terenach okupowanych, niszczenie lub kradzież zbiorów. Wiele na to wskazuje, że reżim Putina chciałby to samo robić wobec innych narodów.
Autor jest dziennikarzem TV Biełsat