Wydaje się, że projekt jest rozsądny, jakby wszystkie role w tym przedstawieniu zostały rozdane. Okres przejściowy na 5 lat. Odszkodowania dla hodowców. Branża dostanie miliardy i się nimi zadowoli, bo widać, że już dogorywa. Produkcja futer spadła o 60 proc. Polska się w tym czasie nie załamała. Okazało się, że cała wielka opowieść o filarze biznesu rolniczego była tylko nic niewartym, PR-owym chochołem. Prawicy po sprawie zostanie tylko kac, bo na trwałe przylgnie do niej wizerunek obrońców psów na łańcuchach i klatek. Później nasi giganci intelektu dziwią się, że poparcie wśród młodych oscyluje w przedziale 0–10 proc. PiS zmarnowało szansę. W tym wyścigu prawica nie była ani lwem, ani lisem. Raczej ptakiem dodo.
Zmarnowana szansa
Posłanka Zielonych Małgorzata Tracz przedstawiła wczoraj swój projekt dotyczący likwidacji ferm futrzarskich.