Opozycja dostosowała się do poziomu intelektualnego tego kandydata i straszyła Polaków: nie będzie cukru, nie będzie prądu, nie będzie węgla, nie będzie niczego. Za sześć dni kalendarzowa wiosna i można powiedzieć, że Polska przeszła przez zimę suchą nogą. I to znacznie lepiej niż wiele innych krajów Zachodu, gdzie w miejscach publicznych wprowadzono ograniczenia ogrzewania (choćby w Parlamencie Europejskim!). Plan opozycji, że rząd potknie się na zimie, nie wypalił, a wyborcy zapamiętali, że jedyne, co potrafią partie przeciwne rządowi, to straszyć Polaków, jak nikt. Dziś opozycja już nie zimą straszy społeczeństwo, ale Janem Pawłem II i Kościołem katolickim. Nigdy nie myślałem, gdy przed parunastoma laty jacyś debile pisali na murach hasła: „Księża na księżyc”, że stanie się to ważnym elementem programu politycznego.
Zima wygrana, będzie i wiosna
„Hu-hu-ha, hu-hu-ha, nasza zima zła” – te słowa piosenki dla dzieci stały się hymnem zdziecinniałej opozycji, która w związku z zimą wieszczyła wszystkie możliwe klęski. Niegdyś Polska pokładała się ze śmiechu, gdy dozorca parkingu przy Urzędzie Miejskim w Białymstoku Krzysztof Kononowicz, kandydując na prezydenta tego miasta, w swoim spocie obiecywał, że: „nie będzie niczego”.