Cała niemiecka widownia łka cichutko nad losem ostatnich świadomych swego beznadziejnego położenia Polaków. A przynajmniej ludzi posługujących się polskim paszportem. Dokument osnuty na takiej opowieści wyemitowała właśnie niemiecka państwowa telewizja. W roli gnębionej sprawiedliwej została obsadzona Róża Thun – niemiecki podatnik hojnym gestem opłacił ekipę filmową, która uwieczniła, jak lży swoją ojczyznę. Tym występem wpisała się w długą i bogatą tradycję działania przeciwko Polsce, konsekwentnie kultywowaną przez jej polityczne środowisko, nie tylko pod szyldem Platformy Obywatelskiej, lecz także poprzednimi. Źródeł takiej postawy należy doszukiwać się m.in. w charakterze dogadywania przyszłości Polski przez nieformalne ekipy komunistów i Solidarności.
Przecież wówczas na pierwszym planie był wyłącznie podział łupów uwzględniający też pragnienia zewnętrznego otoczenia RP. Przez całą III RP nic się w tej sprawie nie zmieniło. Negocjatorzy z Magdalenki trzymali się wytyczonego wówczas kursu. Przed wyborczym zwycięstwem PiS w 2015 r. były jedynie dwa okresy, w których interes narodowy został uznany za nadrzędny: krótki i niestabilny czas rządu premiera Olszewskiego oraz prezydentura śp. Lecha Kaczyńskiego wraz z premierostwem prezesa PiS. Proszę wskazać choć jedną kluczową dla naszego państwa sprawę, w której dzisiejsza totalna opozycja działała zgodnie z interesem Rzeczypospolitej? Otóż nie ma takiej. Od niekwestionowanych priorytetów po arcyważne kwestie – za każdym razem działano tak, by zaspokoić potrzeby tych, których w danej chwili uznawano za najsilniejszych. Po klęsce wyborczej przed dwoma laty ten model działania nie zmienił się, a być może nawet przybrał na sile, bo swą jedyną szansę na odzyskanie władzy przegrani widzą w politycznych ingerencjach obcych rządów w sprawy polskie. To dlatego Tusk, Bieńkowska, eurodeputowani i politycy Platformy z taką bezczelnością działają przeciwko naszemu krajowi. Przyszłość Polski nie ma dla nich znaczenia – liczy się wyłącznie ewentualna perspektywa powrotu do władzy w państwie polskim – ona jest dla nich wartością. Z tego punktu widzenia ich aktywność jest czymś dużo gorszym niż tylko „donoszeniem na Polskę”. Faktycznie jest to zgoda na ingerowanie rządów innych państw w wewnętrzne sprawy naszej ojczyzny. O niebo więcej niż skarżenie.