A takim jest neutralizacja zagrożeń z powietrza, co potwierdza obecna sytuacja geopolityczna związana przede wszystkim z wojną na Ukrainie, ale także z tym, czego jesteśmy świadkami od soboty w Izraelu. Polska od lat buduje wielowarstwowy parasol przeciwlotniczy i przeciwrakietowy. Gdyby rządził Donald Tusk, Warszawa zamiast wyrzutniami Patriot byłaby chroniona… kartką papieru. Dlaczego? Bo tzw. Europejska Kopuła Antyrakietowa, projekt zainicjowany przez Niemcy, który środowisko Tuska mocno lansuje i od miesięcy żąda przystąpienia do niego Polski, istnieje jak dotąd jedynie na papierze. W takim scenariuszu stolica kolejne lata czekałaby na wzmocnienie zdolności obronnych, które potrzebne są tu i teraz. Każdy, komu zależy na bezpieczeństwie państwa, powinien wziąć to sobie do serca, wybierając się w najbliższą niedzielę do lokalu wyborczego.
Za Tuska papier zamiast patriotów
Po raz pierwszy w historii Warszawa otrzymała obronę przeciwrakietową. Na lotnisku Warszawa-Babice trwają dyżury żołnierzy z wykorzystaniem amerykańskiego systemu Patriot – najnowocześniejszego na świecie w swojej klasie. Wystarczył niespełna rok od pierwszych dostaw uzbrojenia i jego integracji, by został włączony do kluczowego obszaru obrony państwa.