Ludzie lubią usłyszeć uzasadnienie. Nie musi być ono sensowne, ale jeżeli chce się do czegoś namówić drugą osobę, to po prostu trzeba jej powiedzieć, dlaczego coś jest z naszego punktu widzenia ważne. Widać to w eksperymentach. Klasycznym przykładem jest kolejka do ksero. Gdy osoba przeprowadzająca doświadczenie prosiła o wpuszczenie jej poza kolejką, duże znaczenie miało to, jak zadała pytanie. Gdy pytała: „Czy wpuści mnie pan/pani do kolejki?” – większość odmawiała. Gdy jednak pytała: „Czy wpuści mnie pan/pani do kolejki, bo chcę skserować? – wówczas duża część osób się zgadzała. Bo dostała uzasadnienie. Głupie, lecz wystarczające. Podobnym mechanizmem można wytłumaczyć to, dlaczego mieszkańcy Świnoujścia dwa razy chętniej głosowali na KO niż na PiS. Otrzymali wyjaśnienie tego, dlaczego powstał tunel pod Świną. Ano dlatego – jakbyście Państwo nie wiedzieli – że to Unia Europejska kazała. Głupie? I co z tego, zadziałało. Podobnie jak zadziałało na część mieszkańców Bogatyni i okolic zapewnienie, że opozycja jednak nie chce zamknięcia Turowa. Że mało wiarygodne? A kogo to obchodzi? Tak też w minionych miesiącach zrobiono z PiS-u partię prorosyjską, chociaż ci sami ludzie twierdzili w 2015 roku, że PiS jak wygra, to doprowadzi do wojny z Rosją. Wybory w Polsce już dawno przestały być starciem na programy i wizję rozwoju kraju. Triumfują emocje, a rozsądek statystyczny wyborca zostawia w domu. W takim wyścigu to opozycja będzie miała większe szanse. Tegoroczne emocje były nakręcone skrajnie. Jest pewne, że Donald Tusk je zawiedzie. Może więc znów frekwencja wróci do swoich 50 proc. Tak to już bowiem jest z emocjami. Szybko się zapalają i jeszcze szybciej gasną.
Wypalą się?
Wybory w Polsce już dawno przestały być starciem na programy i wizję rozwoju kraju.