Na Ukrainie toczy się ożywiona debata, czy w przyszłym roku, nawet jeżeli będzie trwać wojna, powinny odbyć się wybory prezydenckie i parlamentarne. Nie jest wielką tajemnicą, że na wybory na Ukrainie naciskają USA, bo uważają je za fundament budowania demokracji na Ukrainie, ponadto same wielokrotnie przeprowadzały wybory podczas wojny, w tym podczas wojny domowej (secesyjnej). Wybory więc raczej się odbędą i w sposób naturalny na Ukrainie narasta dodatkowa nerwowość w elitach, już nie tylko związana z wojną. A ponieważ u nas i na Słowacji też w najbliższym czasie są wybory, łatwo zrozumieć, że spór był nieunikniony przy takiej kolizji interesów gospodarczych w obszarze rolnictwa. Inna sprawa, czy rzeczywiście chodzi o interesy całej Ukrainy, czy grupy wpływowych biznesmenów. O tym też na Ukrainie rozkręca się debata – czy warto ryzykować relacje z zachodnimi sąsiadami dla interesów, i to nie tak wielkich, grupy bogaczy.
Autor jest dziennikarzem TV Biełsat