Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jacek Liziniewicz,
14.04.2022 19:12

Wróciło stare

Minął czas względnej zgody narodowej. Przez niecałe dwa miesiące można było rozmawiać ze sobą na innym poziomie i nawet głosować ustawy niemal jednomyślnie. No, ale wróciło stare i dobrze nam wszystkim znane.

Donald Tusk liczy wagony z węglem, które to mógł zatrzymać już w 2014 roku, ale wtedy przekonywał – jak teraz PiS – że nie można tego zrobić bez porozumienia z UE. Wróciło również oskarżanie PiS-u o prorosyjskość, na co jest w zasadzie jeden dowód: zdjęcie Mateusza Morawieckiego z Marie Le Pen. O tym, że rozmowy z Francuzami są ciężkie, chyba można wywnioskować z wypowiedzi Emmanuela Macrona, który nazwał polskiego premiera „skrajnie prawicowym antysemitą, który wyklucza osoby LGBT”. Od razu przypomina się anegdota o Ignacym Paderewskim i ripoście, którą „zgasił” premiera Francji Georgesa Clemenceau podczas przyjęcia w trakcie obrad pokojowych w Wersalu.

Wtedy Francuz zażartował z pianisty trzymającego w ręku kieliszek z szampanem: „Wie pan, że u nas mówi się: pijany jak Polak?”. Na co, nie tracąc rezonu, nasz dyplomata miał odpowiedzieć: „Niech pan nie wierzy w stereotypy. U nas się mawia: taktowny jak Francuz”. Wracając do poważnych rzeczy, na dziś wygląda to tak, że Francuzi mają ciężki wybór między ruskim agentem a kretynem. Jakkolwiek by wybrać, będzie źle. Nie chciałbym być w ich skórze, bo sam nie wiem, na kogo bym postawił, mając do wyboru Grzegorza Brauna i Klaudię Jachirę. W każdym razie wróciło stare. Generałowie z PO narzekają, że armia kupuje. Tusk krytykuje samego siebie z 2014 roku. Leszczyna wieści załamanie budżetu. PSL straszy rolników. Nic nowego. Zapowiada się, że będzie jeszcze bardziej głupio.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej