Może rzeczywiście obaj by tego chcieli, mimo wszystkich różnic. Wystarczy jednak przyjrzeć się reakcjom polityków KO i elektoratu koalicji 13 grudnia na wizytę Andrzeja Dudy we wschodniej Afryce, żeby zobaczyć małostkowość i krótkowzroczność polityczno-medialnej kamaryli, skupionej wokół Donalda Tuska. Ich nienawiść na skrzydłach pofrunęła za prezydentem na sąsiedni kontynent. Przed kilkunastoma laty starali się na każdy sposób szkodzić Lechowi Kaczyńskiemu. Szydzili z jego geopolitycznych ostrzeżeń. Dziś nie rozumieją, że powinni trzymać kciuki za sukces podróży Andrzeja Dudy do Kenii, Rwandy i Tanzanii. Także w rosyjskim kontekście.
Wciąż zaślepia ich nienawiść
Prezydent Andrzej Duda stara się przekonać opinię publiczną, że kwestie bezpieczeństwa naszego kraju są wyłączone z bieżącego sporu politycznego. Podobnie twierdzi szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Może tak to wygląda z ich perspektywy.