Oprócz chęci zarobienia paru groszy mają zadanie roznosić po mieście to, co zostało im zlecone przez oficerów prowadzących lub pracodawców. Dla niektórych to ciężka, wręcz zagrażająca zdrowiu praca. Nieraz bowiem zdarza się, że takie krążowniki już o wczesnych godzinach popołudniowych są poważnie upojone alkoholem – w końcu biegając ze spotkania na spotkanie, za kołnierz nie wylewają. W efekcie często wieczorem nie pamiętają, co planowali rano, a rano nie pamiętają, co opowiadali dzień wcześniej wieczorem. A zdarza się, że przedstawiali się jako pracownicy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, najczęściej w stopniu majora…