Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jacek Liziniewicz,
04.09.2020 21:34

Tusk idzie drogą Wałęsy

Były premier i szef istotnej partii politycznej Donald Tusk od kilkunastu miesięcy pozostaje na uboczu polityki. Nadal jednak najwyraźniej wierzy w przejawy swojego geniuszu publicystycznego i raz na jakiś czas komentuje bieżące wydarzenia, wzbudzając podziw zmniejszającej się grupy klakierów.

Cała jego myśl i aktywność polityczna skupia się na szpilkach wbijanych obozowi rządzącemu, które w sumie nie wiadomo czy mają być śmieszne, czy poważne. W każdym razie ostatnio Donald Tusk postanowił zaatakować ministra Łukasza Szumowskiego m.in. za odejście z rządu i urlop. To najlepiej pokazuje, jak kabaretową postacią jest dzisiaj były założyciel Platformy Obywatelskiej. Sam bowiem słynął z tego, że jako premier pracował trzy dni w tygodniu. To za jego czasów po korytarzach sejmowych krążył żart, że premier specjalnie wstawał o 5 nad ranem, aby dłużej nic nie robić. Zwykły Polak nie zapomni też, jak odpowiedzialny za wyjaśnianie katastrofy smoleńskiej Tusk w czasie, gdy prezentowany był atakujący Polskę raport Anodiny, szusował na nartach w Dolomitach. Dzisiaj znany z zamiłowania do piłki nożnej premier jest przegranym politykiem, który boi się wszelkiej konfrontacji i woli się napinać z dużego dystansu. Wbrew namowom nie wystartował w wyścigu o fotel prezydenta, bo wiedział, że przegrałby z kretesem. Wie również, że nie ma czego szukać w roli zbawcy narodu, bo Polacy pamiętaj, kim i jaki jest. Pozostaje mu więc rola Lecha Wałęsy, którego pozycja za granicą jeszcze jako tako się trzyma, a który w Polsce jeśli gdziekolwiek się pojawi, tam zostanie obrzucony pomidorami. Tylko czekać, aż Donald Tusk zacznie bredzić o inwazji kosmitów i przepołowieniu Ziemi na pół. Następne pokolenia, które nie pamiętają czasów wszechmocnego Tuska, będą się z pewnością zastanawiały, jak ktoś tak marny mógł rządzić Rzeczpospolitą. Nie znajdą dobrej odpowiedzi. Podobnie jak ja, kiedy zastanawiam się nad postacią Lecha Wałęsy.
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej