Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia 20 lat temu, gdy „kanclerskie” rządy Leszka Millera zamieniły się w polityczną wegetację gabinetu Marka Belki. Tak jak kiedyś zawinął się Miller, tak teraz, podobno, planuje zrobić Tusk. Ale historia nigdy nie powtarza się dokładnie tak samo. Obecna władza zaczęła się osuwać w przepaść znacznie szybciej niż kiedyś SLD. Trochę ponad 1,5 roku – i dla wszystkich jest jasne, że oni są skończeni. Woń tymczasowości, woń rozkładu niesie się po rządowych gmachach, po całym kraju i Polacy ją czują. Nieprzyjemny zapach gnijącej władzy będzie z każdym dniem tylko większy.