Pewnie należałoby wspomnieć o tym, by pamiętać, że te dni warto przeżyć w duchu religijnym, a nie ograniczać się do prezentów i jedzenia. Ale jednak tym razem będzie inaczej. Jak donoszą media katolickie, w tym roku jest pięć krajów na świecie, w których Święta Bożego Narodzenia są zakazane. Znalazły się więc takie państwa, które oficjalnie zakazują wszystkiego, co związane jest z tym całym okresem, na który często narzekamy, ale też na niego czekamy. Arabia Saudyjska, Somalia, Tadżykistan, Brunei, Korea Północna i po części Chiny są już w świecie, który wyobrażaliśmy sobie, czytając pierwszą część „Opowieści z Narnii”, gdy pod panowaniem Białej Czarownicy trwała wieczna zima, ale nie było Świąt Bożego Narodzenia. I u nas sytuacja się zmienia. Kto wie, może to ostatnie święta, które mają szanse być dla katolików w Polsce spokojne. W tym bożonarodzeniowym tumulcie warto więc cieszyć się z tego, co mamy. Że jeszcze jest w Polsce tylu księży, że na pasterkę spokojnie można dojść na piechotę. Że włączając radio w święta, trafimy na kolędy, w których mowa o Narodzeniu Pańskim. Cieszmy się z tego, że możemy siedzieć z najbliższymi przy jednym wigilijnym stole, bez żadnej obawy. W dzisiejszym świecie wszystko to nie jest wcale takie oczywiste. Dlatego mimo wszystkich przeciwności świętujcie Państwo. Póki jeszcze można i póki nikt was nie opiłowuje.
Świętujcie, póki jeszcze można
Wiem. Z okazji Świąt Bożego Narodzenia powinienem napisać, że zalewa nas tandeta i komercja. Albo że drogo i karp najdroższy w historii.