To one były interesujące dla artystów – ich spojrzenia, miny, gesty, wzruszenie, wesołość, całe bogactwo relacji ludzi świętujących, skupionych wokół symbolu radości, jaką niesie zmartwychwstanie. Stopniowo jednak stół stawał się atrakcją samą w sobie. Działo się też na nim coraz więcej – oprócz wszelakiego jadła i symboli wielkanocnych zaczęły pojawiać się coraz liczniejsze ozdoby i gadżety. I w końcu stół wraz z jego decorum wyparł z obrazów, zdjęć, filmów postacie ludzi celebrujących przy nim Wielkanoc. Gdzie oni się podziali? Ludzie przestali interesować dokumentujących Wielkanoc, stali się zbyteczni, banalni, nudni. Przepych i estetyka stołu świątecznego triumfowały. W kulturze naszych pokoleń rzeczy wypierają ludzi i relacje z nimi. Rodzina staje się niepotrzebna, bo przynudza, a najeść się i zabawić można w odosobnieniu. W towarzystwie puszystych kurczaczków i roześmianych zajączków. Tylko czy to jeszcze prawdziwe święto? Czy to rzeczywiście Wielkanoc?
Świąteczny stół
Gdyby porównać obrazy wielkanocnego stołu z ostatnich kilkuset lat, można by dostrzec jego znamienną ewolucję. Stół zastawiony bogato i ozdobnie był ulubionym tematem malarzy, którzy oddawali się martwej naturze. Ale tematem głównym zawsze pozostawały osoby zebrane przy stole.