Ukraina skutecznie dąży do niezależności swojej Cerkwi, Patriarchat Konstantynopola ją popiera, a Patriarchat Moskiewski zrywa z Konstantynopolem, bo się na to nie godzi.
Kraje prawosławne nie mają wątpliwości, że jeśli dany naród chce być, coś znaczyć, musi mieć swoje własne duchowe spoiwo, czyli swój własny Kościół. Oczywiście wynika to z konstrukcji prawosławia, gdzie silne są związki między tronem a ołtarzem. W świecie katolickim sytuacja była i jest bardziej złożona. Kościół jest powszechny i bardziej niezależny. A jednocześnie są narody, jak nasz, które przetrwały dzięki Kościołowi i będą sobą tylko w związku z Kościołem. Dzięki związkowi z Rzymem Polska weszła na arenę dziejów i na niej pozostała. To Kościół zakotwicza nas w Zachodzie, co budzi wściekłość rosyjskich prokremlowskich ideologów. Dziwne, że zwolennicy Polski w Europie tego nie rozumieją.