Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Ryszard Czarnecki,
03.08.2022 08:14

Sojusznicy Rosji

Polska wspiera – i we własnym interesie musi wspierać – Ukrainę. Zaciskamy pasa, nie ma co ukrywać, jako jeden z trzech krajów, który czyni to na największą skalę na świecie: dwa pozostałe są znacznie od nas bogatsze (USA, Wielka Brytania). Nie jest jednak naszą rolą mówić Kijowowi, co ma robić, zwłaszcza gdy chodzi o kwestię ich traktatu pokojowego z Rosją lub zawieszenia broni.

Pojawiające się ostatnio głosy np. w „Gazecie Wyborczej” namawiające Ukraińców, aby zrezygnowali z części swojego terytorium (!), są czymś niebywałym. Po pierwsze faktycznie wspierają Rosję. Po drugie mogą skłócić nas z Ukrainą. Wiem, takie głosy pojawiały się dość powszechnie w Europie Zachodniej, a także ostatnio w USA (Trump w kontekście Krymu). Są one godne potępienia. My jednak przede wszystkim powinniśmy zająć się własnym podwórkiem i sytuacją, w której strona ukraińska może zarzucić nam, że tolerujemy u nas piątą kolumnę, która chce wraz z niemałą częścią Zachodu zmusić Kijów do rezygnacji z przemysłowego Donbasu (o tym była mowa ostatnio w gazecie z ulicy Czerskiej) i Krymu. Nie obchodzi mnie, czy ktoś gra w rosyjskim scenariuszu rolę pożytecznego idioty, czy też jest świadomym, czy nieświadomym agentem wpływu. Dramatyczny efekt jest ten sam.

 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej