Dlaczego świat, podobnie jak w sprawie zbrodni katyńskiej, milczy, ba, ostentacyjnie odwrócił się do Polski plecami? Co za interesy wchodzą tu w grę, że nawet należycie nie uczczono pogrzebu pary prezydenckiej i ze 100 delegacji z całego świata, które zapowiedziały przybycie, dotarło tylko 20? Czy to była rzeczywiście wina islandzkiego wulkanu, który ponoć sparaliżował ruch lotniczy nad Europą? To było dziwne tłumaczenie, bo choćby Angela Merkel czy Nicolas Sarkozy bez problemu mogli przyjechać pociągami, a Barack Obama nie musiał akurat w tym samym momencie ostentacyjnie grać w golfa. My spotkamy się dzisiaj i nie będzie to nasze ostatnie spotkanie. Dotrzymamy słowa, które nasze środowisko dało Polakom i światu. Będziemy się domagali prawdy dopóty, dopóki winni nie staną przed niezawisłym sądem!