W tym tekście wykorzystałem artykuły z dawnej prasy. Poświęcone były takim właśnie lokalnym bohaterom. Gdy odchodzili z tego świata lub obchodzili jubileusze, przypominano ich sylwetki. To przypadkowy wybór, takich bohaterów małych ojczyzn było wielu. Oto krótkie notki o zaledwie garstce z nich. Często te informacje są bardzo skromne, ale może właśnie dlatego warto przypomnieć te postaci, odkryć na nowo tych, którzy walczyli o Polskę.
Działalność społeczna nie zna granic
Nikodem Kucharski ze Śremu urodził się w 1836 r. Był aktywnym członkiem towarzystw śremskich, prezesem Towarzystwa Przemysłowego i Koła Śpiewackiego. Wchodził w skład zarządu Banku Ludowego, walczył w powstaniu styczniowym. Starość nie pozwalała mu już być tak aktywnym jak wcześniej, a jednak rwał się do pracy publicznej. Krótką notkę o panu Kucharskim podsumowano: „Cześć jego pamięci! Niech młodsze pokolenie bierze wzór z tego sędziwego obywatela patrioty, jak można działać dla dobra sprawy naszej”. Nikodem Kucharski zmarł 29 listopada 1908 r.
28 grudnia 1906 r. w wieku 66 lat zmarł w Poznaniu stolarz Marcin Andrzejewski. Przez wiele lat był cechmistrzem stolarskim w mieście. Był członkiem różnych polskich instytucji i spółek, m.in. Rady Banku Przemysłowców i Spółki Stolarskiej. Przez wiele lat wchodził w skład polskich komitetów wyborczych, przez kilka lat pełnił w nich funkcję skarbnika. Od momentu powstania Izby Rzemieślniczej zasiadał w jej zarządzie i był skarbnikiem. Brał udział w wyborach do tej izby w roku 1906, choć był już mocno ograniczony przez chorobę. O nim napisano: „Zmarły należał do tej trójcy poznańskich Andrzejewskich, którzy w mieście naszym w życiu publicznym odgrywali poczesną rolę; dwaj inni śp. Franciszek i śp. Ignacy już go dawniej wyprzedzili w drodze do wieczności”.
27 grudnia 1937 r. w Mosinie zmarł mistrz fryzjerski Ludwik Jaworski. Jeden z najaktywniejszych społecznie mieszkańców tego miasteczka. Brał udział w powstaniu wielkopolskim. Po odzyskaniu niepodległości należał do założycieli Klubu Sportowego 1920 Mosina. Działał jako skarbnik w Towarzystwie Powstańców i Wojaków, należał do Strzeleckiego Bractwa Kurkowego, Związku Inwalidów Wojennych, Towarzystwa Młodych Przemysłowców oraz Cechu Fryzjerów i Perukarzy w Poznaniu. Zmarł w wieku zaledwie 40 lat. Był to efekt ran, jakie odniósł podczas wielkiej wojny, gdy zmuszono go do walki w armii niemieckiej.
W pracy dla ojczyzny nie ma emerytury
Marcin Malak był jednym z najbardziej znanych mieszkańców gminy Miejska Górka w okresie międzywojennym. Lokalna gazeta z lat 30. przechowała dla nas krótką notkę z jego pogrzebu, który odbył się 6 listopada 1933 r. Jak napisano: „Żegnamy długoletniego byłego członka Rady Miejskiej, Dozoru Kościelnego, Rady Szkolnej oraz działacza różnych organizacji i towarzystw społecznych”. Oprócz wielu mieszkańców gminy w kondukcie pogrzebowym Marcina Malaka maszerowali przedstawiciele miejscowych organizacji i stowarzyszeń oraz młodzież szkolna. W gazecie ukazało się też ogłoszenie. Zamówili je żona zmarłego i jego dzieci. To podziękowanie dla księży, kierownika szkoły pana Marcinkowskiego, nauczyciela pana Adamka i tutejszych uczniów. Dziękowano także Towarzystwu Gimnastycznemu „Sokół”, chórowi kościelnemu, Towarzystwu Robotników Polsko-Katolickich, kółku rolniczemu, Bractwu Wstrzemięźliwości oraz wszystkim znajomym i przyjaciołom…
Jako nauczyciel przepracował ponad 50 lat! Był nie tylko znakomitym i cenionym pedagogiem, lecz także wielkim patriotą, który miał to szczęście, że zdążył jeszcze uczyć młodzież w wolnej Polsce. To Leonard Simon z Koźmina. Niestety nie znamy dokładnej daty jego śmierci, informację o niej podano w gazecie z 28 kwietnia 1925 r. Urodził się we wsi Michorzewo w powiecie nowotomyskim w roku 1854. W gazecie napisano: „Jako nauczyciel oddawał się pracy społecznej i dlatego został przez Niemców przesiedlony na Zachód”. W roku 1924 obchodził jubileusz 50-lecia pracy zawodowej. Wówczas ktoś zapytał go, czy nie chce już odpocząć i iść na emeryturę. Odpowiedział bez namysłu: „Tyle lat pracowałem dla Niemców, a dlaczego bym teraz nie miał pracować dla Polski, ojczyzny mojej?”. Leon Simon był nauczycielem, czy jak się to wówczas określało profesorem seminarium w Koźminie, gdzie uczył muzyki.
Przemysłowiec w wydziale na rzecz ubogich
I jeszcze zostańmy w Koźminie. Wybitny mieszkaniec tego miasta, lekarz oraz działacz patriotyczny Władysław Wyszyński zmarł 1 marca 1911 r. Był rodowitym mieszkańcem Koźmina. Jego ojciec przez wiele lat pracował jako urzędnik w Banku Kwileckiego i Potockiego. Władysław kilka lat przed śmiercią pełnił funkcję prezesa komitetu wyborczego na powiat koźmiński, czyli komitetu zajmującego się wspieraniem polskich kandydatów w wyborach samorządowych i parlamentarnych. Przed śmiercią chorował, i to poważnie. Nawet wyjechał na kilka tygodni „dla poratowania zdrowia do cieplejszych stron”…
Jan Górecki urodził się 21 marca 1879 r. w Ostrzeszowie. W roku 1898 wraz z bratem Józefem przeprowadził się do Leszna, gdzie założyli Fabrykę Wódek, Likierów, Wina Owocowego oraz tłocznię soków. Po kilku latach był to największy polski zakład przemysłowy w mieście. Obaj bracia nie tylko byli przedsiębiorcami, lecz także działaczami społecznymi. W roku 1902 Jan z grupą młodych kupców założył Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”. Ponieważ Niemcy utrudniali jak tylko mogli Polakom spotkania w lokalach publicznych, więc większość polskich działaczy spotykała się w kamienicy braci Góreckich, w której obaj mieszkali wraz z rodzinami. Przez kilka lat była tam także siedziba Banku Ludowego. Jan był współzałożycielem, a później jednym ze sponsorów Klubu Sportowego Polonia Leszno. Założony w 1912 r. był pierwszym polskim klubem w Lesznie. Po zakończeniu I wojny światowej Jan Górecki wraz z grupą polskich działaczy niepodległościowych został internowany przez Niemców w Żaganiu. Po wojnie działał społecznie w wydziale dla spraw ubogich przy Radzie Miejskiej Leszna. Był czołowym przedsiębiorcą i sponsorem wielu tutejszych wydarzeń społecznych i politycznych. Zmarł 1 lutego 1938 r.
W ciągu najbliższych tygodni postaram się ukazać czytelnikom „Codziennej” żywoty, nieco obszerniej nakreślone, kilku innych bohaterów małych ojczyzn, o których nie przeczytamy w encyklopediach, a jednak warto z nich brać przykład i z ich służby krajowi oraz społeczeństwu czerpać inspirację.