Problem w tym, że dziś mamy trzech skoczków w czołówce, a potem jest przepaść. Nie chodzi tylko o najbliższe zaplecze w postaci Macieja Kota, który od lat nie może przełamać niemocy, czy Jakuba Wolnego, który już pukał do czołówki, a w tym roku zanotował regres. Brakuje młodszych adeptów skoków narciarskich. Środowisko jest podzielone. Jedni, jak Apoloniusz Tajner, nie dostrzegają kryzysu i zalecają spokój, inni, jak Adam Małysz, mówią o jego symptomach. Zakopane pozostaje dla większości skoczków miejscem magicznym, jednak działacze powinni nie tylko unosić się na fali sukcesu dwóch zawodników, lecz także spojrzeć na polskie skoki w perspektywie dwóch, trzech lat.
Święto skoków, ale co dalej?
Zakopiańskie konkursy skoków kolejny raz okazały się doskonałą reklamą tej dyscypliny sportu. Świetna organizacja, wspaniała publiczność, emocje i sukces sportowy w konkursie indywidualnym. Czego chcieć więcej?