Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jacek Liziniewicz,
01.09.2022 16:22

Rzeczpospolita przygłupów

W lipcu minęło 10 lat od momentu, gdy zacząłem pracę w mediach. Wydaje się, że to był ciekawy czas. Internet przełamał monopol telewizji.

Na rynku gazet papierowych pełen pluralizm, a prawica nawet w pewnym momencie mogła się pochwalić lepszymi wynikami niż lewica. Te wyniki nie zmieniają jednak faktu, że druk zdycha. Mam wrażenie, że wraz z tym bardziej płytka staje się polska debata. Tak jakby nikt już nie potrzebował argumentów, a jedynie narracji. Podam przykład z ostatnich tygodni. Otóż od lat zajmuję się tematem certyfikatów FSC. Ten znak jakości jest dziś nic nieznaczącym PR-owym wymysłem, który jest kosztowny, nietransparentny, a który w niedalekiej perspektywie – o ile nic z tym nie zrobimy – może być szkodliwy dla polskiej gospodarki. Napisałem o tym kilka tekstów, które można bez problemu znaleźć w internecie. Czytałem jakieś skomplikowane informacje. Rozmawiałem z ludźmi. Śledziłem opinie wielu stron tego konfliktu. I co? I w sumie nic. W momencie, gdy dyrektor regionalny Lasów Państwowych w Gdańsku Bartłomiej Obajtek podjął decyzję o wyjściu z FSC, dyskusja odbywa się na poziomie: brat szefa Orlenu chce wyciąć wszystkie lasy na Pomorzu. To tak absurdalne stwierdzenie, jakby z informacji o tym, że Grzegorz Schetyna jechał 124 km/h, wyciągać wniosek, że chciał rozjechać Jarosława Kaczyńskiego.

Tak jest w każdej sprawie. Ostatnio przekonał się o tym prof. Wojciech Roszkowski, któremu w związku z napisaniem podręcznika do Historii i Teraźniejszości przypisywane są jak najgorsze intencje. Nie wiem, czy to znak naszych czasów, czy może zawsze tak było, ale mam wrażenie, że stadnie głupiejemy.
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej