Po długim namyśle wskazałbym na minister środowiska, która nie wie, ile jest w Polsce parków narodowych, ale to chyba tylko kiepskie wrażenie. Oto bowiem minister edukacji mówi o „nijakim" Jarosławie Marku Rymkiewiczu, a jej koleżanka z resortu myli poetę z piosenkarzem Ryszardem Rynkowskim. To naprawdę o krok od kawału o Jasiu, który na pytania, czy zna Mickiewicza i Sienkiewicza, odpowiada, krzycząc: „Niech mnie Pani nie straszy swoją bandą!". Można pewnie wymieniać więcej podobnych pomyłek, ale nie o to chodzi.
Z Polską stało się coś złego. Oto z prof. Przemysława Czarnka i prof. Jana Szyszki mediom udało się zrobić czarnego luda. Zdołano obrzydzić i zrobić ignoranta z prof. Piotra Glińskiego. Tymczasem Barbara Nowacka, Katarzyna Lubnauer i Paulina Hennig-Kloska uchodzą za autorytety. To strasznie dziwaczne, ale świadczy o myśleniu Polaków. Kompetencji wszystkich tych osób nawet nie da się bowiem porównać. To pokazuje, co może propaganda. Czy wyobrażają sobie Państwo jazgot, gdyby okazało się, że nazwisko Tokarczuk nic nie mówi pisowskiemu ministrowi edukacji? No właśnie.