A nawet pieniędzy na lekarstwa. Mamy kwiecień, a okazuje się, że w budżecie zaczyna brakować środków na leczenie Polaków, co przekłada się na limity i zamykane porodówki. O co w tym wszystkim chodzi? Czy ta władza jest tak nieporadna, że nie potrafi zaplanować właściwego działania ochrony zdrowia w ciągu roku? Z czysto pragmatycznego punktu widzenia, z perspektywy politycznej logiki jest jasne, że głęboki kryzys w ochronie zdrowia jest gigantycznym problemem dla słupków popularności każdej władzy. Jeśli nic natychmiast się nie zmieni, odczuje to i rząd Donalda Tuska. Pytanie brzmi więc nie tylko: „Dlaczego oni to nam robią?”, ale też: „Dlaczego oni robią to sobie?”. Cóż, kiedyś władza była przekonana, że „rząd się sam wyżywi”. Teraz obecna koalicja najwyraźniej uważa, że „rząd sam się wyleczy”. A zdrowie i życie Polaków jej nie obchodzi.
Rząd sam się wyleczy
W ostatnich dniach Polską dosłownie wstrząsają informacje o dramatycznych zdarzeniach w służbie zdrowia – ale nawet wiedząc już o tym, w jakie bagno wpędza nas rząd Donalda Tuska, trudno nie być poruszonym doniesieniami o 30 osobach chorych na stwardnienie rozsiane, dla których… zabrakło lekarstw w szpitalu.