Happeningi organizowane przez słabych przeciw reżimom mają swój urok, jak akcje Pomarańczowej Alternatywy z lat 80. Z kolei gdy sięgają po nie silni cynicy, robią to dlatego, że nie mogą inaczej odwrócić uwagi od swoich niegodziwości. Tak zrobił Szymon Hołownia, gdy pytany o złamanie przepisów antykorupcyjnych, rozbluzgał się o „bajzelmamach”, „złodziejach” i PiS. Dlaczego? Skoro bowiem nie da się wytłumaczyć, dlaczego jego partia wydała 0 zł, można to tylko przykryć bluzgami. Podobnie uczynił senator od Hołowni Jacek Bury, który w TVP rozgniótł ogórka. Dlaczego? Ponieważ nic przekonującego dla ludzi o swoim handlu rosyjskimi ogórkami nie umiał powiedzieć. No więc to jak z Putinem, którego polemika z Kasparowem mogła tylko osłabić. Dlatego wykorzystując swoją renomę zbrodniarza, postanowił go ośmieszyć. Happeningi zbrodniarzy i krętaczy nie mają uroku. Miejmy nadzieję, że większość Polaków to widzi.