To zawsze zastanawiające, gdy akurat on odwołuje się do „wartości rodzinnych”, a nie wiadomo nawet, ile ma żon, dzieci, kto w ogóle jest jego dzieckiem.
Przed wprowadzeniem w Rosji cenzury totalnej istniejące wtedy niezależne portale pisały o różnych kobietach, córkach, bliźniakach, ale nic nie zostało oficjalnie potwierdzone ani odrzucone. O Putinie można powiedzieć wiele, ale nie to, że jest przykładną głową tradycyjnej rodziny. Chyba że chodzi o jego mafijną przeszłość z korzeniami w FSB. Podobnie o „wartości rodzinne” walczy Łukaszenka, który ciągle otacza się młodymi kobietami. Wciąż jednak w Rosji, na Białorusi, a nawet na Zachodzie nie brakuje takich, którzy wierzą w „konserwatyzm ruskiego miru”. Jest też inny aspekt. Zbliża się w Rosji ustawiony plebiscyt zwany „wyborami prezydenckimi”.
Widocznie odbędzie się pod hasłami „prorodzinnymi”. Kreml zorganizował obławy na gejów w Moskwie i Petersburgu, a ostatnio służby ścigają przedstawicieli popkultury, wykorzystując jako pretekst to, że wzięli udział w roznegliżowanej imprezie – tak jakby wcześniej takich nie było w Moskwie.