Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Marcin  Herman
10.06.2024 09:00

Rewanż za kryzys kubański

Rosja wysłała okręty i samoloty w rejon Karaibów, a więc w pobliże USA. Mają wziąć udział w manewrach i zawinąć do portów na zaprzyjaźnionej Kubie i w Wenezueli. Władimir Putin i Kreml lubią symbole i nawiązania historyczne, więc najprawdopodobniej chcą w ten sposób nawiązać do kryzysu kubańskiego (nazywanego też kryzysem karaibskim) z roku 1962.

Sowieci wysłali wtedy okręty na Kubę, gdzie do władzy doszli komuniści, by rozmieścić rakiety w pobliżu USA. Amerykanie ogłosili blokadę Kuby i świat stanął na krawędzi III wojny światowej. Ostatecznie Moskwa zgodziła się na wycofanie rakiet w zamian za taki sam krok USA w Turcji. Według wielu ekspertów Władimir Putin i jego otoczenie uważają to za porażkę, bo Amerykanie przekonali się, że ZSRS nie chce wojny jądrowej, co w efekcie doprowadziło do wyścigu zbrojeń i rozpadu komunistycznego molocha. Zgodnie z tą logiką Putin chce teraz pokazać, że jest gotowy na „drugą rundę”. Towarzyszą temu ciągłe groźby użycia broni jądrowej wobec Ukrainy i krajów NATO. Chodzi o stworzenie warunków do drugiego kryzysu kubańskiego, z nadzieją na Kremlu, że tym razem Zachód się ugnie i pójdzie na różne ustępstwa. Tyle że stawką obecnie nie jest Kuba, lecz Ukraina. 


Autor jest dziennikarzem TV Biełsat
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej