Sędziowie utrzymali stołki i przywileje, podeptali przepisy ustaw i odmówili faktycznie stosowania prawa. Nie zmienili się i nie widzą u siebie żadnych błędów. Zatem gnicie sądownictwa będzie postępowało. Z pewnością ci w togach marzą teraz o zmianie politycznej, ale po niej to na nich – i oczywiście na Unii Europejskiej – skupiłoby się niezadowolenie społeczne. Występując przeciwko jednej opcji politycznej, sądownictwo staje się bowiem rzecznikiem drugiej. Oznacza to, że będzie trzeba wziąć na siebie nie tylko uniewinnienie Stanisława Gawłowskiego, ale wszelkie złodziejstwa, jakich może dokonać opozycja, gdyby przyszło jej rządzić. To tym jaskrawiej uwidoczni patologie i pogłębi niechęć społeczeństwa do sędziów. Parafrazując Alberta Einsteina, nie wiem, jak będzie wyglądało sądownictwo w najbliższej kadencji Sejmu, ale wiem, że w kolejnej to obywatele wymuszą zmiany.