No właśnie, na Białorusi ma debatować pięciu, a nie sześciu liderów, bo premier Armenii Nikol Paszynian już zapowiedział, że na rozmowach, których gospodarzem będzie dyktator Alaksandr Łukaszenka, się nie pojawi. Coraz bardziej antyrosyjska postawa Erywania to spory problem dla Rosji, stojącej na czele OUBZ. Tym bardziej że w kuluarach mają toczyć się rozmowy o wyjściu Armenii z „rosyjskiego NATO”. Co więcej, kraj ten chce pociągnąć za sobą również azjatyckie republiki, także rozczarowane tym tworem. Organizacja układu coraz bardziej przypomina zabawkę, z której wyjęto jedną baterię: z wierzchu wygląda bez zarzutu, jednak działać nie będzie. OUBZ, czy, jak kto woli, „Łobuz”, już dawno przestał być straszakiem na kraje Zachodu, a zbliżający się szczyt nie tylko nie zniweluje obecnych problemów organizacji, ale jeszcze je spotęguje.