Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Krzysztof Wołodźko,
05.03.2020 09:01

Przygrywka rock’n’rollowca do kotleta

Wszyscy dziś mówią o „najntisach”, czyli latach dziewięćdziesiątych XX w. Redaktor Wojciech Mucha napisał na ten temat nawet intrygujący kryminał „Miasto noży”, osadzony w krakowskich realiach kibicowsko-blokowiskowych.

Jeśli chodzi o mnie, to najbardziej tęsknię za polskim rockiem z czasów przełomu – końca lat 80. i początku 90. Ceniłem Pawła Kukiza jako muzyka – najbardziej jako wokalistę AYA RL i Piersi. Oczywiście jego obrazoburczy „ZCHN zbliża się” na melodię „Pan Jezus już się zbliża” dziś nie wydaje mi się tak nonkonformistyczny jak wówczas. Ale było w Pawle Kukizie wiele szczerości, mnóstwo żywych emocji. Chyba dlatego udało mu się kilka lat temu z takim powodzeniem sprzedawać swój pomysł na „apolityczną politykę”. Image zdziałał cuda. Ale rock’n’rollowiec nie przechytrzył systemu. Świetnie się w niego wpisał. Dlatego pogłoski o stworzeniu przez Pawła Kukiza własnej partii brzmią po prostu jak tragifarsa. Albo jak przygrywanie do politycznego, po raz enty odgrzewanego kotleta.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej