Rozmieszczenia taktycznej broni atomowej nie ma co się bać, tylko robić swoje. Zresztą pewnie jest i tak w Kaliningradzie. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że Putin powiedział to po wyjeździe z Moskwy niby wielkiego przyjaciela przewodniczącego ChRL Xi Jinpinga. We wszystkim się zgadzają – jest tylko jedna sprawa dzieląca Moskwę i Pekin. Chiny stanowczo nie chcą rozprzestrzeniania i użycia broni jądrowej. Same mają za miedzą trzy atomowe kraje, z USA też nie mogą tu rywalizować. Xi Jinping na koniec wizyty podpisał nawet z Putinem oświadczenie przeciwko użyciu i rozprzestrzenianiu broni atomowej. A tymczasem rosyjski satrapa pokazał, że ma je za nic. Jest to znak, że nie uzyskał od Chin tego, co chciał. Oświadczenie Putina to więc eskalacja nie tylko wobec Ukrainy i NATO, ale też wobec Chin.
Autor jest dziennikarzem TV Biełsat