Widać, spotkań z szefami rządów miał tyle, że akurat tego nie zarejestrował. Za to bezbłędnie podał daty swojego urlopu sprzed pięciu lat. Kto chce, niech wierzy. Ja jednak przyczyny tak spektakularnej zapaści umysłowej większości gdańskich śledczych upatruję m.in. we wcześniejszej o kilka lat decyzji rządu PO-PSL o rozdziale prokuratury od Ministerstwa Sprawiedliwości i oderwaniu jej od jakiejkolwiek formy demokratycznej kontroli – wtedy to rozliczała się sama ze sobą, a interes społeczny był traktowany po macoszemu.